Monika Kuszyńska do zespołu Varius Manx dostała się do zespołu właściwie zupełnym przypadkiem. W dawnym studiu wytwórni filmowej wpadł na nią Robert Janson i usłyszał jak ćwiczy z zespołem Farenheit.
Kilka miesięcy później z Varius Manx odeszła Kasia Stankiewicz. Janson zadzwonił do Kuszyńskiej i zaproponował jej bycie wokalistką. Ten telefon pamięta do dziś. Z dziewczyny grającej w nikomu nie znanej kapeli stała się gwiazdą występującą w Opolu, Sopocie. Jej tekstów na pamięć uczyły się nastolatki, a piosenki leciały na okrągło w radiu. W dodatku był to okres absolutnego apogeum Varius Manx. Zespół zdobył właśnie pięciokrotną platynową płytę i był na szczycie list przebojów.
Życie Moniki potoczyłoby się zapewne zupełnie inaczej, gdyby nie usiadła tamtego feralnego dnia z przodu w samochodzie. Rozpędzony jeep prowadzony przez Jansona wbił się w drzewo. Kuszyńska trafiła na długie dni do szpitala. Diagnoza lerkarzy była druzgocąca. Najprawdopodobniej nie będize chodzić do końca życia. Z pięknej, długonogiej, zgrabnej dziewczyny stała się kobietą na wózku. Te lata spędzone w salach szpitalnych, na rehabilitacji zmieniły ją kompletnie. O ile wtedy ważne były stroje, showbiznes i imprezy, teraz dużo ważniejsze są dla niej sprawy dużo istotniejsze: prawdziwa miłość, założenie rodziny, pokonanie własnych słabości i znalezienie wewnętrznej siły.
Cztery lata od feralnego zdarzenia wraca do siebie. Czuje się atrakcyjna, nie tylko jako kobieta, ale przede wszystkim jako człowiek. Ma przy sobie ukochanego mężczyznę i ma nadzieję że jeszcze będzie chodzić. I śpiewać, bo właśnie pracuje nad solową płytą.
Na koniec programu specjalnie dla widzów Jedynki Monika wykona utwór "Słabość jest siłą", do którego sama napisała tekst:
"wczoraj tak lekka, dzisiaj znów upadam
tylko ty możesz unieść mnie
słabość jest siłą w nas
darowaną by upaść i wstać
swej słabości więc nie boję się
Twoja miłość wciąż podnosi mnie
jestem wolna jak wiatr
gdy unoszę się
na twych ramionach"