W małej, dusznej salce na warszawskiej Skrze słychać raz po raz głuche uderzenia sztangi o stary, wysłużony podest. To ciężarowiec Robert Skolimowski, medalista mistrzostw świata, olimpijczyk pokazuje Krzysztofowi Ziemcowi jak wygląda podrzut i rwanie.
– Drugi odcinek „Niepokonanych” postanowiliśmy poświęcić wybitnej postaci polskiego sportu, najmłodszej medalistce olimpijskiej, Kamili Skolimowskiej. Gościem programu będzie pan Robert Skolimowski, ojciec Kamili – mówi reżyser „Niepokonanych” Magda Wieczorkowska-Klecel.
Kamila Skolimowska zmarła półtora roku temu na zgrupowaniu w Portugalii, przyczyną jej śmierci był zakrzep tętnicy płucnej. Miała zaledwie 26 lat.
Mimo że Kamili nie ma wśród nas, to nadal wspiera ona polskich sportowców. Nie tylko duchowo (wielu jej kolegów odwiedza we śnie, zdarza się że rozmawiają z nią podczas zawodów – przyznaje to np. Anita Włodarczyk), ale także w tym najbardziej wymiernym aspekcie. Jej medale zostały spieniężone, a za środki w ten sposób uzyskane sfinansowano operacje 26 polskich sportowców, m.in. Agaty Wróbel.
Kiedy Robert Skolimowski opowiada o początkach swojej kariery, o wzlotach i upadkach zdolnego ciężarowca - jakim był przed laty – na jego twarzy można zobaczyć uśmiech.
– Czyli pan był w stanie z ziemi podnieść... – Ziemiec przymierza się do sztangi.
– Sto dziewięćdziesiąt pięć kilo – kończy z satysfakcją Skolimowski. Do tej pory ten postawny, potężny mężczyzna ma sporą krzepę. Bez problemu podnosi pięćdziesięciokilową sztangę jak dziecięcą zabawkę.
Ale kiedy zaczyna mówić o swojej ukochanej córce, Kamili znika rys silnego kolosa. Jego głos zaczyna słabnąć, łamać się. Widać ogromne wzruszenie.
– Czasem myślę, że ten obóz w Portugalii wcale się nie skończył. Że ona po prostu jeszcze nie wróciła. I stanie któregoś dnia w progu i powie "jestem, tato".
– Ale przecież ona jest wśrod nas, patrzy na nas z góry – dodaje nie bez wzruszenia Krzysztof Ziemiec.
– Co więcej, przychodzi nawet w snach, do żony, do przyjaciół Kamy. Tylko mnie jeszcze nie odwiedziła. Czekam – Skolimowski ociera ukradkiem łzy – Może kiedyś to nastąpi? Tak bardzo bym chciał ją zobaczyć.