Bill Cotter z Operation Rescue wyjaśnił, że obowiązują ścisłe
kryteria, jeśli chodzi o uznanie konkretnego dziecka za ocalone
od aborcji. Przyszła matka musi odwiedzić klinikę aborcyjną
i po wyjściu zadeklarować słownie ulicznym doradcom pro-life,
że nie dokonała aborcji i ze nie zamierza już tego zrobić.
W 2010 roku w Bostonie ocalono 74 nienarodzonych dzieci, a w 2009
roku już 99.
Zdaniem obrońców życia, pikiety i czuwania modlitewnych pod
ośrodkami aborcyjnymi przynoszą pozytywne rezultaty, bo coraz
więcej Amerykanów jest przeciwko zabijaniu nienarodzonych dzieci.
Skuteczność wynika też z przyjęcia nowej strategii. Przed
klinikami wywieszane przykuwające oko banery ostrzegające przed
niebezpieczeństwem aborcji. Podczas różnych imprez w pobliżu
szkół i uczelni lub na ulicach działacze wręczają także
profesjonalnie wykonane broszury na ten temat.
Organizacja Operation Rescue 2 lata temu zainaugurowała ”Projekt
Daniel 5: 25”, którego nazwa nawiązuje do tego fragmentu
biblijnej Księgi Daniela, w którym prorok odczytywał tajemnicze
napisy na ścianie i przepowiadał upadek władców babilońskich
i perskich. Działacze pro-life argumentują, że także dni
przemysłu aborcyjnego są policzone.
Kampania ma na celu ścisłe monitorowanie funkcjonujących klinik
aborcyjnych pod względem przestrzegania prawa, ale i zachęca
do modlitwy i pomocy kobietom, które chcą dokonać aborcji.
(mjb/KAI)