Poloneza czas zacząćHistoria Poloneza rozpoczyna się w końcu 1972 roku, kiedy to na najwyższym szczeblu partyjnym ustalono wprowadzenie następcy fiata 125p – informuje Wikipedia. Umowa z września 1974 roku z koncernem FIAT powierzała prace konstrukcyjne nad nowym samochodem stronie włoskiej. Pierwsze prototypy samochodu oznaczonego jako 125PN (Polacco Nuova – Polski Nowy) zostały stworzone już w 1975 roku. W latach 1975–1977 trwały prace konstrukcyjne i testowe nad prototypami. Produkcję seryjną nowego modelu rozpoczęto 3 maja 1978 roku. Nazwa została wybrana w wyniku plebiscytu czytelników „Życia Warszawy” w 1978, już po wdrożeniu samochodu do produkcji seryjnej.
Ze względów finansowych polonez skonstruowany został na płycie podłogowej samochodu fiata 125p, z którego przejęto również inne rozwiązania techniczne. Z tego powodu samochód odziedziczył po poprzedniku większość jego wad: słaby przestarzały silnik, mały rozstaw osi, duży promień skrętu. Polonez był jednak lepiej wyposażony – montowano w nim wygodniejsze fotele czy też lepiej wyposażoną tablicę rozdzielczą. Podzespoły mechaniczne poddano modyfikacjom, inne zmodernizowano. Przy projektowaniu samochodu nacisk położono na bezpieczeństwo pasażerów, w porównaniu z 125p zwiększono sztywność oraz wytrzymałość nadwozia. Te pierwsze polonezy nazywane były „Borewiczami” od głównego bohatera serialu „07 zgłoś się”.
.
„Polonez jest tani w stosunku do swej wielkości. Zawieszenie ma w miarę dobre, a inne mechanizmy też się sprawdziły. Nawet silnik pracował bez zarzutu, chociaż ma słabe przyspieszenie i nie nadaje się do energicznej jazdy. Jest to jednak bezpieczne auto. Posiada dobre hamulce i mocną konstrukcję oraz zapewnia dobrą widoczność. Razi w nim przestarzała sylwetka i rdza pojawiająca się na drzwiach. Koszty eksploatacji zawyżało duże zużycie paliwa” – oto opinia kierowcy praktyka z „Motofaktów”.

Polonez caro to była nowa jakość (fot. Lukas 3z/Wikipedia)
Caro czyli full wypasPod koniec lat 80. stało się całkowicie jasne, że poloneza trzeba gruntownie zmodernizować. Podjęte prace znalazły swe zwieńczenie w czerwcu 1991 roku, kiedy to na rynku pojawiła się wersja caro. Wprowadzono w niej wiele zmian konstrukcyjnych i stylistycznych, znacząco zmodernizowano nadwozie – m.in. zastosowano nowe przednie reflektory i inaczej wyprofilowane zderzaki.
We wnętrzu zmieniono m.in. kierownicę oraz dodano regulację wysokości mocowania pasów przednich. Powiększono także znacznie listę wyposażenia dodatkowego, w jego skład wchodziły m.in: obręcze kół ze stopów metali lekkich, szyberdach, autoalarm, sportowe fotele Inter Groclin, elektrycznie sterowane szyby przednie, centralny zamek, radioodtwarzacz, głośniki, lakier metalizowany. Samochód sprzedawany był w kilku wersjach nadwoziowych. Polonez caro spełniał europejskie normy bezpieczeństwa ECE. Był full wypas.
W nagrodę za zdobycie srebrnego medalu na letnich Igrzyskach Olimpiijskich w Barcelonie w 1992 r. reprezentanci Polski w piłce nożnej otrzymali od władz złote polonezy caro. A samochód w Polsce sprzedawał się naprawdę nieźle. W 1992 r. kupiono 80 tys. tych maszyn, a w 1994 r. – ponad 100 tys. Wtedy to co trzeci samochód sprzedawany w Polsce był to właśnie polonez. Wiele tysięcy trafiło na eksport. Polonezy były wytwarzane do 2002 r. do zawieszenia produkcji z powodu kłopotów finansowych właściciela FSO – koreańskiego Daewoo.
Nigdy nie zawiódł na trasieJeremy Clarkson w swoim filmie motoryzacyjnym „Apocalypse Clarkson” testując poloneza w wersji eksportowej (Leisure), wyraził niepochlebną opinię na jego temat. Skrytykował właściwości jezdne, „kolosalną podsterowność” oraz słaby silnik. – Ten samochód jest beznadziejny, każda jego część jest okropna. (...) Nie podoba mi się nawet jego wygląd – mówił. Chyba ten pan ma coś do nas.
Tak aroganckie słowa musiały wywołać reakcję. „Mądrze kiedyś stwierdzono, że sprawny kierowca każdym samochodem wywoła i nadsterowność, i podsterowność. Clarksonowi zabrakło najwyraźniej dziennikarskiego obiektywizmu i… tysiąca systemów, poprawiających tor jazdy. W polonezie służy temu jedynie kierownica. Nie ma ABS, ESR, ESP, WZW…” – głosi komentarz na www.250kmh.pl.
W ocenach poloneza caro plusy mieszały się z minusami (za motonews.pl): „mała moc, słaba elastyczność, paliwożerny ale jeszcze w normie”, „biegi cieżko wchodzą, w zimie trzeba się nieźle nagimnastykować”, „miękkie zawieszenie, ale mimo to bardzo niekomfortowe”, „bardzo dobra, wszystko widać, nawet do tyłu, bardo dobre lusterka”, „wszystko jest na swoim miejscu, ale np. działanie przełącznika kierunkowskazów pozostawia wiele do życzenia”, „tanie części, zużycie paliwa dość wysokie”, „nigdy nie zawiódł w trasie”.
I pozostańmy przy tej ostatniej opinii. Po latach wypada pamiętać tylko o tym, co było dobre. Nieodległy jest być może czas, że pokazanie się na mieście w polonezie caro będzie oznaką prestiżu.
Paweł Pietruszkiewicz