Druga przygoda z Fiatem
Pierwszy duży fiat wyjechał z Żerania w listopadzie 1967 r. Był to początek drugiej już w polskiej historii przygody z koncernem z Turynu. Przed wojną w Państwowych Zakładach Inżynierii w Warszawie produkowany był Fiat 508.
Umowę licencyjną na produkcję Fiata 125p podpisano w 1965 r. Polakom wystarczyły zaledwie 24 miesiące do zrobienia ogromnego skoku technologicznego w dziedzinie motoryzacji. Jak wspomina były główny konstruktor w FSO Włodzimierz Sel, Fiat był zaskoczony, że Polakom udało się uruchomić produkcję w tak krótkim czasie, tym bardziej, że wiązało się to z modernizacją linii produkcyjnych i hal. Polski model auta zjechał z taśm produkcyjnych zaledwie kilka miesięcy po swoim włoskim pierwowzorze.
Dzięki produkcji Fiata polska motoryzacja z jednego z ostatnich miejsc na świecie zaczęła dościgać europejską czołówkę. Fiaty eksportowano niemal na wszystkie kontynenty. Nastąpiła reorganizacja całego polskiego przemysłu motoryzacyjnego, polegająca głównie na specjalizacji poszczególnych zakładów kooperujących z FSO.
Zdobywca światowych rekordów
– Jak na tamte czasy, Duży Fiat to był całkiem dobry samochód – ocenia Piotr Mady, kierownik Muzeum Motoryzacji w Warszawie. – Sprawdzał się jako samochód rodzinny, można było zapakować do niego bagaż, no i miał taki silnik, który potrafił naprawić każdy – dodaje. W Muzeum Motoryzacji można zobaczyć trzy modele Fiata 125p: terenowy, sportowy oraz jeden z pierwszych wyprodukowanych Fiatów.
Model sportowy „kanciaka” – jak popularnie mówiono na Dużego Fiata – pobił trzy rekordy świata w jeździe długodystansowej: na 25 tysięcy kilometrów, 50 tysięcy kilometrów i 25 tysięcy mil. Rekordy te ustaliła w 1973 r. ośmioosobowa grupa najlepszych polskich kierowców ze słynnym rajdowcem Sobiesławem Zasadą. Najstarszy model w muzeum to – jak opisuje Mady – „piękne auto, które wygląda jak limuzyna i chodzi jak zegareczek”.
Przez blisko ćwierć wieku w warszawskiej fabryce wyprodukowano półtora miliona samochodów tego typu.
(po/IAR)