• Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Wersja do druku
  • -AA+A

Bartłomiej Topa: jeszcze nigdy nie byłem w tak dobrej formie

18:50, 14.03.2011
Bartłomiej Topa: jeszcze nigdy nie byłem w tak dobrej formie Aktor Bartłomiej Topa razem z Piotrem Adamczykiem, Tomaszem Karolakiem i Łukaszem Grassem, podjął się wielkiego wyzwania. Pobiegnie w triathlonie. Rozmawiamy z nim o jego przygotowaniach do tego niezwykłego wydarzenia...

Aktor Bartłomiej Topa razem z Piotrem Adamczykiem, Tomaszem Karolakiem i Łukaszem Grassem, podjął się wielkiego wyzwania. Pobiegnie w triathlonie. Rozmawiamy z nim o jego przygotowaniach do tego niezwykłego wydarzenia...

Bartłomiej Topa jest w dobrej formie - nie tylko artystycznej (fot. Kurnikowski / AKPA)
Bartłomiej Topa jest w dobrej formie - nie tylko artystycznej (fot. Kurnikowski / AKPA)

Podziel się:   Więcej
Dlaczego zdecydował się pan wziąć udział w triatlonie?
– Zdecydowałem się, ponieważ uważam, że muszę zrobić coś ze swoim ciałem. Mam 43 lata i to jest taki wiek, w którym albo zaczynamy się bardzo szybko starzeć, albo staramy się utrzymać formę i ona pozwala nam godnie dotrwać do końca... Za namową Piotra Adamczyka, Tomka Karolaka i Łukasza Grassa stanąłem na starcie treningów i zobaczymy, co się wydarzy w czerwcu...

Co jest najtrudniejsze w realizowaniu tej decyzji?
– Wyzwaniem jest w ogóle myślenie o tym, żeby ten dystans pokonać. Z treningu na trening jest bardziej intensywnie i nie przeraża mnie, że jest jeszcze do przepłynięcia 2 km, a nie np. 200 metrów. To jest wyzwanie! Potem trzeba wyjść z basenu, wsiąść na rower, przejechać 90 km i potem przebiec półmaraton. To są wyzwania dla młodych ludzi, a nie dla nas staruchów (śmiech). Myślę, że to wymaga ode mnie wewnętrznej dyscypliny, ale daje to fantastyczną energię. Jeszcze nigdy nie byłem w tak dobrej formie.

Taki trening to chyba okazja do pobycia z samym sobą...
– Zdecydowanie tak. To jest moment medytacji. Wszystkie historie, które są w głowie niepoukładane, bardzo jasno się klarują, kiedy biegnie się ten 12 kilometr... Myślę, że to jest największa wartość tej dyscypliny.

Może się nie udać dotrwać do końca triatlonu?
– Oczywiście, liczę się z taką ewentualnością. Ale myślę, że cały ten proces jest dla mnie istoty. Ważne jest to, że od czterech miesięcy intensywnie trenuję po kilka godzin dziennie. Oczywiście chcę ukończyć ten wyścig, ale po cichu myślę, że po prostu chcę wziąć w tym udział, tym bardziej, że jestem najstarszy z naszej grupy.

Co z dietą podczas tak intensywnych treningów?
– To jest dla mnie duże wyzwanie, ale udaje mi się wszystko łączyć. Życie aktora to jest jedzenie w barobusach, zjedzenie w biegu jakiejś kanapki, wypicie soku, czy piwa. Tutaj treningi wymagają dyscypliny żywieniowej. Dostajemy suplementy diety i rozwój mięśni następuje bardzo poprawnie. Od czterech miesięcy nie byliśmy na siłowni. Tylko biegamy, pływamy i jeździmy na rowerze, więc musimy się dobrze odżywiać.

Od 20 lat jest pan wegetarianinem... Nie ma pan problemów z łączeniem tego z treningami i potrzebną dietą?
– Nie mam żadnego problemu. Nie wiem, co by było, gdybym jadł mięso, ale jak na razie nic złego się nie dzieje. Nie mdleję, nie jestem słaby, nie jestem głodny. Normalnie trenuję.

Jak pan godzi treningi z intensywną pracą zawodową?
– Cały czas jestem w biegu, ale daję radę. Mam rozpisane treningi i staram się wszystko łączyć. Mamy trenera, który biorąc pod uwagę nasze zawodowe plany, ustala nam wszystkie treningi. Taka współpraca wymaga wielkiej dyscypliny, ale oczywiście nic się nie stanie, jak przesuniemy jeden trening.

Praca, treningi... Jest czas na normalne życie?
– Oczywiście. Trening to jest kwestia dwóch-trzech godzin dziennie. Mam czas też na inne rzeczy. Chodzę do kina prawie codziennie, bywam w domu... Ważna jest dyscyplina i poukładanie sobie wszystkich spraw.

Start ma się odbyć 11 czerwca. Co potem? Dalej będzie pan trenował?
– Dziś uważam, że tak. Nie wyobrażam sobie, że mógłbym całkowicie sobie odpuścić. Na pewno nie będę trenował w takim wymiarze, ale pewnie dwa razy w tygodniu wyjdę na bieżnię, czy pójdę popływać i może w przyszłym roku też wystartuję. Zobaczymy...

MO / Dominika Gwit (PAP Life)