Eurowizja to ważne wydarzenie dla muzycznych debiutantów. Jak to się stało, że startują w niej Leszcze?
Dla debiutantów? No masz ci los, nikt nam nie powiedział! (śmiech). Ale w sumie to my też mamy debiut - nowego albumu, który właśnie nagraliśmy. Płyta nosi tytuł „Koniec z dziewczynami” i można powiedzieć, że jest dla nas nowym początkiem. Wyprodukował ją Krzysztof Herdzin, którego nazwisko już przysporzyło jej sporo fanów. Premiera w Walentynki - tak się składa, że w dniu polskiego koncertu eurowizyjnego.
Jak wyglądają przygotowania zespołu do krajowych eliminacji do Konkursu Piosenki Eurowizji?
Ćwiczymy układ choreograficzny. Nasze postępy można podejrzeć oglądając teledysk do piosenki „Weekend". Zdrowo się odżywiamy, bo ekologia jest teraz na czasie w krajach europejskich. Maciej bierze dodatkowe lekcje śpiewu i dykcji u rodowitego Anglika. Chodzi o to, żeby prawidłowo, bez polskiego akcentu wymawiać słowo „weekend”. (śmiech)
Który polski występ na dotychczasowych konkursach Eurowizji podobał się wam najbardziej?Jest to bardzo trudne pytanie. Leszczy jest siedem sztuk i każdy z nas ma inne zdanie w tej sprawie! Poza tym nie będziemy zmyślać, że śledziliśmy te występy aż z taką uwagą, żeby dziś wskazywać swoich faworytów. Eurowizyjne pojawienia się naszych kolegów zapamiętaliśmy i traktowaliśmy przede wszystkim jako sposób na promocję ich nowych utworów w Polsce. My też mamy nową piosenkę „Weekend” na nowej płycie „Koniec z dziewczynami" i robimy dokładnie to samo, nawet jeśli czasy już trochę się zmieniły.
Jak będzie wyglądała oprawa wizualna występu Leszczy, ze szczególnym uwzględnieniem wypruwania z siebie ości - zgodnie z obietnicą Macieja Miecznikowskiego?
Lady GaGa nam pozazdr-ości. Chyba o to Miecznikowi chodziło!
Wyobraźmy sobie scenariusz, w którym Leszcze wygrywają krajowe eliminacje do Eurowizji i samą Eurowizję. Jaki obrót wydarzeń przewidujecie?
Ha, ha, ha!!! Jeśli wygramy? A jaki to jest dzień w kalendarzu? No, najpierw trzeba będzie sprawdzić na mapie, gdzie jest ta Norwegia, kupić przewodnik i coś rozgrzewającego, bo tam zima chyba przez cały rok. A jeśli tam także wygramy to spełni się przepowiednia Miecznika, że przed Leszczami światowa kariera! W końcu przyda mu się figura Britney od pasa w dół i Shakiry od pasa w górę, którą się tak lubi chwalić. (śmiech)
Czy tradycyjne konkursy piosenki takie jak Eurowizja mogą jeszcze wypromować zdolnych muzyków? Czy Eurowizja się liczy i nie przegrywa z Myspace'm czy Youtube'm - przestrzenią, gdzie dokonuje się ciągły „konkurs” muzyczny?
Naszym zdaniem Eurowizja nie wypromuje niczego, jeśli „tego czegoś” nie będzie w promującym się artyście. Zresztą rynek nie jest w stanie pomieścić wszystkich zdolnych muzyków, jest ich zbyt wielu. Można zaryzykować też stwierdzenie, że uzdolnienia schodzą powoli na drugi plan. Dziś liczy się marketing, czyli dobre opakowanie i obecność w niezliczonej ilości mediów jednocześnie, ze szczególnym uwzględnieniem internetu.
Dokładnie w dzień krajowych eliminacji do Eurowizji wychodzi nowa płyta zespołu. Dlaczego Leszcze kończą z dziewczynami?
Ponieważ mamy ich dość - są niestabilne emocjonalnie, za dużo gadają i spędzają za dużo czasu na zakupach. „Ta dziewczyna” leciała na kasę, a kiedy tylko zachęciliśmy „Kombinuj, dziewczyno!" Miecznik musiał zmienić numer telefonu, bo niektóre potraktowały tę zachętę zbyt poważnie. „Dziewczyna cud" to nie był znowu wcale aż taki cud. Więc teraz koniec, po prostu mamy dość! Na naszej nowej płycie wylewamy dużo goryczy. Padają słowa dotąd niewypowiedziane: „ty nigdy nie zapytasz, co u mnie w życiu słychać", „wpuściłaś mnie w maliny", „ja się z tobą wykończę", „z żalu chce mi się wyć", „nie dotykaj mnie”. Jest nawet groźba aktu samobójczego: „pójdę na tor i się położę, tym torem pociąg gna nad morze". Leszcze przestały żartować! (śmiech). Tytuł „Koniec z dziewczynami” oznacza więc, że pod paroma względami odcinamy się od przeszłości.
Jaki jest ideał dziewczyny według Leszczy?
Ideały legły w gruzach. Dopadła nas depresja, mamy problemy egzystencjalne. Ale, jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, rozwijamy się artystycznie.
Jakie walentynkowe plany mają Leszcze poza koncertem eliminacyjnym 14 lutego?
„Pójdę na tor i się położę"? (śmiech) Organizujemy w tym czasie huczną imprezę promocyjną. Mamy w związku z tym dużo roboty. Plan był na 15 lutego, ale Doda ma w tym dniu urodziny, więc wtedy wszyscy idziemy do niej z kwiatami. A my chyba damy czadu właśnie w walentynki, po występie w telewizji. Albo w ostatki. Koniec karnawału to dobry dzień na „Koniec z dziewczynami". Jedno jest pewne - Leszcze pojawią się w walentynki o godzinie 15.00 w Empiku przy Nowym Świecie w Warszawie - jeśli ktoś chciałby się z nami spotkać i pogadać o naszej nowej płycie - zapraszamy!
Czy Leszcze zamierzają oglądać olimpiadę zimowa w Vancouver? Jakie sporty zimowe preferują? W weekend?
Jeśli chodzi o zaangażowanie osobiste, to... jazda na sankach, rzucanie śnieżkami, lepienie bałwana... Ale olimpijczyków w telewizji lubimy oglądać. Każdy z nas ma innych faworytów. Bardziej męscy członkowie zespołu Leszcze oglądają skoki narciarskie, a ci mniej męscy - jak na przykład wokalista - jazdę figurową na lodzie. Mówi, że bez muzyki i tańca nie ma telewizji. Gdyby Małysz skakał do specjalnie skomponowanej muzyki, to Miecznik na pewno chętniej by to oglądał.
Kiedy i gdzie można usłyszeć Macieja Miecznikowskiego śpiewającego po kaszubsku?
Codziennie pod prysznicem. Nie ma jednak jeszcze w planach transmisji telewizyjnej, a szkoda.