• Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Wersja do druku
  • -AA+A

Neo-Nówka na ślubnym kobiercu

19:04, 09.09.2010
Neo-Nówka na ślubnym kobiercu Radek Bielecki, słynny „Bogu” z kabaretu Neo-Nówka, denerwuje się tegorocznym występem w Opolu. I nie chodzi tu o sceniczną tremę, ale fakt, że dzień po występie na festiwalu bierze ślub.

Radek Bielecki, słynny „Bogu” z kabaretu Neo-Nówka, denerwuje się tegorocznym występem w Opolu. I nie chodzi tu o sceniczną tremę, ale fakt, że dzień po występie na festiwalu bierze ślub.

Radek Bielecki (fot. I. Sobieszczuk/TVP)
Radek Bielecki (fot. I. Sobieszczuk/TVP)

Podziel się:   Więcej
Denerwujesz się?
Opolski kabareton (i mówię to bez żadnej wazeliny) zawsze traktowaliśmy wyjątkowo. To zawsze było ważne wydarzenie kabaretowe, zawsze o czymś, zawsze mocne tekstowo. Dlatego i my zawsze przygotowywaliśmy się do występu tutaj w sposób szczególny. Zawsze pokazujemy tu premiery i w tym roku będzie podobnie.

Ubiegłoroczna premiera, skecz „Rada pedagogiczna” jest hitem do dziś.

Publiczność w Opolu jest ciepła i fajna. Dobrze przyjmuje każdego artystę i dlatego tu się bardzo fajnie występuje. Zobaczymy jak to będzie tu, w miejscu zaaranżowanym, nie w słynnym amfiteatrze. Choć wydaje mi się, że ludzie zawsze są tacy sami – tak samo mili.

Co zobaczymy na scenie w waszym wykonaniu?

Będą dwie premiery z naszego nowego programu „Seks, alkohol i książki”. Jedną z premier będzie piosenka, która jest absolutną nowością, bo nie gramy jej nawet na naszych występach.

Jak wszyscy w tym roku zawalczycie pod Grunwaldem?

Tak, pojawią się starsze wątki historyczne – będziemy mówić o początkach państwa polskiego i przejdziemy do współczesności.

W tym roku Opole odbywa się we wrześniu, dla kabareciarzy to koniec intensywnego letniego sezonu. Jesteście zmęczeni?
Dla mnie to wyjątkowo trudna sytuacja. Gdy dowiedziałem się, że festiwal odbędzie się we wrześniu, to martwiłem się tylko by kabareton nie był 11 września, bo wtedy biorę ślub we Wrocławiu.

Gratulacje!
Dziękuję. Dla mnie oznacza to dodatkową nerwówkę. Podczas gdy ja jestem na próbach, zjeżdżają się goście. Potem, czekając już we Wrocławiu, zobaczą mnie na scenie. W nocy po kabaretonie dołączę do nich. W sobotę po południu staję przed ołtarzem. Więc stresuję się podwójnie, ale myślę, że na długo zapamiętam ten festiwal.

Czy panna młoda również jest w Opolu?
Nie. Ona przygotowuje się i dopina wszystko na miejscu, we Wrocławiu. Teraz wszystko jest na jej głowie. Ale nie było innego wyjścia. Zrozumiała to i zaakceptowała. Jest zresztą bardzo wyrozumiała.

Czy jest też związana z kabaretem?
Nie. I jak się poznaliśmy, to nawet nie wiedziała że jestem z kabaretu. Myślę, że to bardzo dobrze, że nie ma dwóch artystów w jednym domu. Jestem chaotyczny, cały czas gdzieś odbiegam myślami, często się zawieszam.

Jak narzeczona odbiera Cię jako aktora kabaretowego?
W życiu prywatnym jestem zwyczajnym gościem. Nie naciągam kalesonów pod pachy, nie chodzę po domu i nie rozśmieszam jej. Ludzie oczekują od nas, że jak zejdziemy ze sceny, to nadal będziemy duszami towarzystwa. Ale tak nie jest. Przecież gdy ktoś pracuje w biurze, to po powrocie do domu nie siada znów przy biurku i nie robi tego co w pracy. Z nami jest podobnie. Kabaret to nasz zawód i musimy od niego odpoczywać. Zwłaszcza w domu.

Narzeczona konsultuje Wasze skecze?
Obserwuje naszą pracę i zna wiele skeczy na pamięć. Często pytam ją o zdanie i liczę się bardzo z tymi uwagami. Choć może jest widzem nie do końca obiektywnym, to z drugiej strony może mi wiele powiedzieć i wie, że się nie obrażę, tyko to sobie przemyślę i wezmę do serca.

W takim razie trzymamy kciuki za występ i za sobotnie zaślubiny.
 
 
 
...