• Wersja do druku
  • -AA+A

Michał Wiśniewski: pod koniec castingu rzucałem monetą...

21:41, 28.02.2011
Michał Wiśniewski: pod koniec castingu rzucałem monetą... Piosenkarz Michał Wiśniewski poprowadzi jedną z drużyn nowego programu telewizyjnej Dwójki „Bitwa na głosy”. PAP Life rozmawia z wokalistą o jego udziale w programie.

Piosenkarz Michał Wiśniewski poprowadzi jedną z drużyn nowego programu telewizyjnej Dwójki „Bitwa na głosy”. PAP Life rozmawia z wokalistą o jego udziale w programie.

Michał Wiśniewski jako gladiator (fot. Jan Bogacz/TVP)
Michał Wiśniewski jako gladiator (fot. Jan Bogacz/TVP)

Podziel się:   Więcej

Jakich ludzi wybrałeś do swojego zespołu?

– Przede wszystkim chciałem, żeby to były osobowości z odrobiną pokory. Oni mają pracować w zespole, a nie robić indywidualne kariery. Oczywiście osobowości nie da się okiełznać, ale nie mogą się wybijać. Udało mi się skompletować świetny zespół i jestem z tego dumny.

Dużo wzruszeń towarzyszyło castingom?

– Oczywiście. Zawsze tak jest, bo się po prosu cieszysz ze szczęścia innego człowieka. Poza tym miałem tak świetnych ludzi, że ciężko było mi wybrać. Pod koniec, kiedy zostało mi tylko jedno miejsce, a miałem dwie świetne dziewczyny do wyboru, musiałem rzucać monetą...

Czym ten program jest dla ciebie?

– Przede wszystkim dobrą zabawą. Przez wszystkie edycje „Tańca z gwiazdami” odmawiałem udziału i podobnie było z innymi programami. A w tym uczestniczę z prostego powodu: nie ma tu jury. Nikt nie będzie pokazywał karteczki z punktami facetowi, który sprzedał 12 milionów płyt. Loża ekspertów jest tak fantastycznie dobrana, że nie będzie tu miejsca na złośliwości. To są gwiazdy światowego formatu. Grażyna Szapołowska jest w Polsce megagwiazdą, Alicja Węgorzewska stała na największych scenach operowych na świecie i śpiewała z największymi głosami tego świata, a Wojtek Jagielski jest szefem muzycznym jednej z największych rozgłośni radiowych w tym kraju. Nawet, jeżeli mieliby mi powiedzieć coś złośliwego, to i tak bym się obronił, bo nazywam się Michał Wiśniewski... (śmiech). Poza tym najważniejsze w tym programie jest to, że wygrana zostanie przeznaczona na cel charytatywny. To zdejmuje z nas stres i chęć bycia najlepszym.

To znaczy, ze nie będzie walki?


– Wszyscy jesteśmy z różnych światów, ale tworzymy muzykę popularną i znajdujemy wspólny język. Myślę, że będzie tak też w zespołach.

Czym można zachęcić widza do oglądania „Bitwy na głosy”?

– Przede wszystkim tym, że mamy zróżnicowany repertuar. Będą polskie i zagraniczne piosenki. Poza tym to bitwa regionów. Warto zasiąść przed telewizorem, żeby walczyć o swój region.

Będziecie śpiewać też twoje przeboje?

– Mam zamiar zaśpiewać kilka naszych piosenek. Chyba jestem wyjątkiem, ale stwierdziłem, że teraz jest najlepszy czas, żeby się bawić. Już nigdy mogę nie usłyszeć swoich utworów w takim wykonaniu.

(Źródło: Dominika Gwit/PAP Life)

Get Adobe Flash player