Oddział urologiczny mieleckiego szpitala. Prawie jedna trzecia łóżek stoi pusta, bo szpital do odwołania wstrzymał planowe przyjęcia pacjentów. Podobnie jest na 8 z 16 oddziałów. Pacjenci na planowe zabiegi są zapisywani na styczeń przyszłego roku.
Dyrekcja szpitala tłumaczy, że musi się dostosować do kontraktu z NFZ-tem. A ten był w tym roku niższy aż o 4 miliony złotych. Do tego placówka wciąż nie dostała 12 milionów za nadwykonania z poprzednich lat.
Aneta Dyka-Urbańska, szpital w Mielcu
-
”Nie mamy innego wyjścia, dalsze kredytowanie NFZ-u mogłoby doprowadzić do zapaści szpitala. W tej chwili mamy do czynienia z ograniczeniem przyjęć ale jeśli dalej będziemy brnąć w kredyty, skończy się to zamykaniem oddziałów i w pewnym momencie nie będzie innego rozwiązania i trzeba będzie przestać kupować leki, bo nie będzie za co.”Większość pacjentów rozumie, że to nie wina szpitala. Nie rozumieją jednak dlaczego po latach płacenia składek, nie będą mogli zostać przyjęci.
-
”Ja wiem, że szpital nic nie może zrobić, ale jednak ktoś, nie wiem kto? Ministerstwo, ktoś powinien coś zrobić!”Powinien Narodowy Fundusz Zdrowia, ale jego przedstawiciele stawiają sprawę jasno - na szpitalne kontrakty nie ma więcej pieniędzy.
Szpital w Mielcu nie jest jedynym, w którym obowiązują ograniczenia przyjęć. Niemal wszystkie rygorystycznie przestrzegają limitów ustalonych w umowach z NFZ-tem.
W większości szpitali bez problemów i niezależnie od limitów przyjmowani są tylko pacjenci z zagrożeniem życia. Pozostali muszą się liczyć, że zostaną odesłani z kwitkiem albo zapisani w długą kolejkę.
W niemal wszystkich podkarpackich szpitalach ze względu na limity praktycznie niewykonalne w tym roku są m.in. zabiegi usunięcia migdałków, operacje zeza czy przegród nosowych.
Beata Wolańska
Karolina Bik