W ciągu zaledwie kilku lat głównie dzięki programowi darmowych badań w tej dziedzinie dokonał się ogromny postęp. W ubiegłym roku na badania mammograficzne zgłaszała się niemal co druga zaproszona kobieta. To zasługa między innymi tego mieleckiego ośrodka. Tylko w ubiegłym roku wykonał on prawie 17 tysięcy mammografii. W tym ok. 14 tysięcy w jedynym na Podkarpaciu cytomammobusie. W tym roku ta przychodnia na kółkach na pewno nie przebada tylu kobiet. Bo może pojechać tylko do 10 powiatów.
Zdaniem pracowników ośrodka, który od kilku lat koordynuje takie badania to nieporozumienie. Wiele kobiet decydowało się na nie tylko dlatego, że mogły się zbadać w mammobusie bez dodatkowych kosztów i tracenia czasu na dojazd do stacjonarnego ośrodka.
Supernowoczesny kupiony za unijne pieniądze mammobus będzie stał tak jak teraz stoi na parkingu przed mieleckim ośrodkiem. A mieszkanki na przykład powiatu lubaczowskiego gdzie najwięcej pań przekonało się do programu będą musiały szukać badań gdzie indziej.
Już teraz w tej sprawie interweniował między innymi starosta lubaczowski. Jak napisał w liście skierowanym do NFZ-tu to poważne zagrożenie dla zdrowia i życia kobiet.
"Powiat Lubaczowski należy do tych powiatów gdzie z uwagi na ubóstwo w większości kobiety nie zgłoszą się do innych ośrodków na badania jedyną szansą jest dojazd mammobusu do miejsca ich zamieszkania."NFZ twierdzi, że sprawa nie jest zamknięta. Jeśli liczba zgłaszających się kobiet rzeczywiście spadnie to ogłosi nowe konkursy. Pytanie tylko jak szybko będzie można stwierdzić, że liczba zgłaszających się kobiet gwałtownie spadła. A jeśli do tego dodać że konkursowa procedura trwa 2-3 miesiące to czy można tak długo czekać gdy lekarze powtarzają, że im szybciej wykryty zostanie nowotwór tym większa jest szansa na jego skuteczne leczenie.
Beata Wolańska