• Wersja do druku
  • -AA+A

Rzeszowska Alima kontraktuje

18:30, 13.05.2011
Rzeszowska Alima kontraktuje Rosja, Izrael i Daleki Wschód to główni eksportowi odbiorcy wyrobów produkowanych przez rzeszowski zakład Nestle Polska, który powstał na bazie Alimy - Gerber. Zakład ogłosił dziś, że rozpoczął produkcję nowych dań i deserów dla dzieci. A każdy nowy produkt, to kolejna szansa dla rodzimych plantatorów i pracowników, bo firma co roku zwiększa zatrudnienie.

Rosja, Izrael i Daleki Wschód to główni eksportowi odbiorcy wyrobów produkowanych przez rzeszowski zakład Nestle Polska, który powstał na bazie Alimy - Gerber. Zakład ogłosił dziś, że rozpoczął produkcję nowych dań i deserów dla dzieci. A każdy nowy produkt, to kolejna szansa dla rodzimych plantatorów i pracowników, bo firma co roku zwiększa zatrudnienie.

Zakład obsługuje m.in. takie rynki jak Singapur, Chiny czy Izrael
Zakład obsługuje m.in. takie rynki jak Singapur, Chiny czy Izrael

Podziel się:   Więcej
Dotąd rzeszowski zakład produkował 130 rodzajów produktów dla dzieci. Od maja zwiększył asortyment o 14 kolejnych. To dania i desery dla dzieci, które ukończyły rok. 60 procent wyrobów rzeszowskiego zakładu znajduje klientów w Polsce. 40 procent trafia wyjeżdża z Rzeszowa za granicę. Zakład obsługuje m.in. takie rynki jak Singapur, Chiny czy Izrael, co nie jest proste.

Surowce do produkcji soków, odżywek czy obiadów zakład kupuje m.in. na Podkarpaciu, w Lubelskiem i Małopolsce. Przez lata znacznie ograniczył liczbę dostawców. Jest dziś ich około 60. Wszyscy to duzi producenci, którzy przechodzą szczegółowe kontrole.

Firma jako producent żywności dla dzieci sama podlega licznym kontrolom. A tworząc sieć produktów chętnie słucha rad specjalistów od żywienia dzieci. Co ciekawe podkarpackie badania na temat jakości posiłków zjadanych przez maluchów budzą wiele wątpliwości. Często dziecko traktowane jest jak mały dorosły , który jeszcze przed ukończeniem roku zjada niemal wszystko, co pojawi się na rodzinnym stole.

Wszystko ma swoje skutki podpowiadają specjaliści. I radzą by nawyki jedzenia chipsów, słonych paluszków czy fastfoodów jak najszybciej zamieniać np. w sięganie po warzywa owoce.

Beata Bartman