Strona kościelna może jeszcze sama usunąć
krzyż. Został on postawiony i poświęcony trzy lata temu podczas drogi
krzyżowej. Zadecydował o tym biskup Edward
Frankowski, bo jeden z poprzednich
prezydentów miasta obiecał to miejsce pod
budowę kościoła. Nigdy jednak jednak nie
załatwiono żadnych formalności w tej
sprawie. Dlatego obecny prezydent uznał,
że postawienie krzyża na miejskiej działce
bez pytania o zgodę jest samowolą
budowlaną. Potwierdzili to inspektorzy
nadzoru budowlanego wszystkich instancji.
Strona kościelna ignorowała dotychczas
wezwania do usunięcia krzyża z Kokoszej
Górki. Teraz jeżeli go nie usunie będzie
musiała zapłacić ponad 4 tysiące złotych
za zastępcze wykonanie tej czynności. Po
wyegzekwowaniu zapłaty ustalony zostanie
termin przeniesienia krzyża. Zgodnie z
warunkami przetargu ma się to odbyć z
należytą starannością i poszanowaniem
przedmiotu kultu religijnego.
Zenon Dubis