Budynek szkoły podstawowej w Widaczu.
Jego wnętrze prezentuje się równie dobrze.
Gorzej jest z liczbą uczęszczających tu
uczniów. Za rok będzie ich tak mało, że
już dziś - zdaniem wójta
Marka Klary - trzeba
było podjąć decyzję o likwidacji szkoły.
-
”Zostanie nam tam 29 osób to powoduje,
że oddziały klasowe nie
przekraczają 10 osób w klasie,
najmniejszy ma jednego ucznia, to
jest sytuacja, na którą państwa
polskiego, czy gminy Miejsce
Piastowe po prostu nie stać.”
Innego zdania są mieszkańcy wsi.
Zebrali 300 podpisów przeciwko
likwidacji szkoły. Dziś protestowali na
sesji rady gminy. Przedstawiali radnym
argumenty, które ich zdaniem powinny
uratować szkołę przed likwidacją.
Andrzej Biel,
dyr. Szkoły Podstawowej w Widaczu
-
”Udowodniłem im, że z tego powodu nie
będzie żadnych
oszczędności przy likwidacji szkoły w
Widaczu.”
Dla rodziców - jak twierdzą - likwidacja
szkoły oznacza kłopoty. Wiążą się między
innymi z koniecznością dowożenia
sześciolatków do szkoły w innej wsi.
Barbara Romańczak
-
”Będzie kłopot będzie płacz i wtedy
odbije się to kosztem
dziecka i taka jest
prawda.” Magdalena Godek-
”Nie wyobrażam sobie tego dziecka,
które będzie szło do
autobusu, które musi kawałek dojść do
przystanku do głównej
drogi tam musi usiąść i czekać na
nie wiadomo jaki środek lokomocji.”
Mieszkańcy Widacza twierdzą, że
oszczędzaniem na oświacie, czyli kosztem
ich dzieci, samorząd usiłuje spłacić
zaciągnięte wcześniej kredyty.
Eugeniusz Szczambura -
”Gmina została zadłużona na około 20
milionów złotych i w tej
chwili szukają oszczędności.”
Wójt temu zaprzecza. -
”Kredyty, które gmina zaciągała,
zaciągała tylko i wyłącznie na
inwestycje, na które były
dofinansowania ze środków
zewnętrznych głównie europejskich, to
był ten moment, który
należał wykorzystać, tę szansę
rozwoju.”
Radni nie jednogłośnie, ale postanowili
jednak, że szkoła w Widaczu zostanie
zlikwidowana. Oznacza to także zwolnienia
dla pracujących tam nauczycieli. Na razie
mieszkańcy wsi odrzucają pomysł, by
zlikwidowaną szkołę przejęło powołane
przez nich stowarzyszenie i prowadziło ją
jako placówkę niepubliczną.
Marek Winiarski