Przez cały piątek na bloku operacyjnym jasielskiego szpitala nie przeprowadzono żadnej operacji chirurgicznej. Nie było przypadków nagłych - ratujących życie a wcześniej zaplanowanych zabiegów nie wykonuje się do odwołania. Pacjenci są tym zbulwersowani.
Janusz Wanad składki na służbę zdrowia płacił przez 44 lata pracy. Miał szczęście bo został zoperowany jeszcze przed decyzją o wstrzymaniu planowych zabiegów. Inni muszą czekać a to nie zawsze jest bezpieczne.
Dyrekcja szpitala twierdzi, że nie ma wyjścia. Skończyły się pieniądze na operacje przewidziane w kontrakcie z NFZ-tem.
Szymon Niemiec, zastępca dyrektora Szpitala Specjalistycznego w Jaśle
-
”Podjęliśmy decyzję, że będziemy wykonywać procedury ratujące życie w oddziałach zabiegowych, natomiast w odniesieniu do procedur chirurgicznych, ortopedycznych, na które pacjent może poczekać, na tak zwaną efektywną chirurgię, postanowiliśmy wydłużyć czas oczekiwania.”Za nadwykonania z ubiegłych lat Narodowy Fundusz Zdrowia jest winien jasielskiemu szpitalowi prawie 8 milionów złotych.
Szymon Niemiec
-
”To wpędziło szpital w pewne kłopoty, że jesteśmy na granicy płynności finansowej ponieważ mamy tak zwane zobowiązania wymagalne, które musimy zapłacić.”Teraz szpital nie zamierza popełnić błędu z ubiegłych lat i kredytować leczenia bez gwarancji zwrotu kosztów przez NFZ.
Marek Winiarski