Bielik trafił do przemyskiej kliniki na początku grudnia ubiegłego roku. Zjadł bowiem zatrute mięso - prawdopodobnie wyłożone przez kłusowników.
Trucizna spowodowała paraliż - ale lekarzom udało wyleczyć ptaka. Teraz został wypuszczony na wolność - wybrano okolice Starzawy niedaleko Przemyśla - bo w związku z odwilżą jest tam dużo niezamarzniętych stawów. Jedzenia orlikowi nie powinno więc zabraknąć. Mimo to miłośnicy ptaków przez najbliższe tygodnie chcą go obserwować. I w razie potrzeby dokarmiać.
Krzysztof Kuchaj