Dom pana Macieja jest oddalony od innych
zabudowań w Wyrębach. A teraz tonie w
śniegu i trudno do niego dotrzeć. Mimo to
przez wiele dni jego właściciel nie dał
się przekonać żeby na czas mrozów znaleźć
cieplejsze schronienie. Miał duże
szczęście, że pomoc dotarła na czas.
Aleksander Urban,
policja w Dynowie
-
”To była kryzysowa sytuacja, o pomoc
poprosiła nas kierownik GOPS w Dynowie.
W związku z Pan Maciej nas zaskoczył, bo
nawet nam dziękował za zainteresowanie
i razem z pracownikiem opieki
przewieźliśmy
go do Domu Pogodnej Starości.”
Pan Maciej niechętnie o tym mówi ale
przyznaje, że nie zamarzł tylko dlatego,
że całą noc chodził, żeby nie zasnąć.
Dopiero teraz gdy mężczyzna jest już
bezpieczny w ciepłym pokoju DPS-u
pracownicy opieki społecznej w Dynowie
odetchnęli z ulgą.
Niestety to wcale nie odosobniony
przypadek. Teraz gdy temperatura
niebezpieczni spada policja
i opieka społeczna stale odwiedzają
takie domy i
sprawdzają czy ich mieszańcy mają opał i
jedzenie.
Aleksander Urban -
”Od chwili gdy zaczęły się mrozy
codziennie mamy od GOPS-u i MOPS-u
bo mamy dwa ośrodki pomocy mamy takie
wezwania codziennie.”
Niezależnie od policji, pomoc społeczna,
która nie codziennie może dotrzeć do
wszystkich potrzebujących angażuje do
opieki nad nimi sąsiadów i na bieżąco
kontroluje sytuację.
Ci, którzy już wcześniej zdecydowali się
na przeniesienie do DPS-ów wiedzą
doskonale, że dla starych, schorowanych
osób szczególnie w mroźną zimę to idealne
miejsce. Bo bezpieczne i ciepłe.
Problem w tym, że wiele osób nawet nie
chce słuchać takich argumentów.
Dorota Polityńska,
kierownik GOPS w Dynowie
-
”Wynika to z tego faktu, że te osoby są
tak przywiązane do swojego domu
do tego miejsca, które czasem nie
przypomina domu, że nie chcą go
opuszczać.”
Aleksander Gerula,
Towarzystwo Pomocy
im. Św. Brata Alberta w Dynowie
-
”Ci ludzie po prostu wstydzą się swojej
biedy... swojej ułomności i w
ostateczności
tylko czekają na naszą pomoc.”
Pracownicy DPS-ów podkreślają, że
przenosiny tutaj nie są decyzją na zawsze.
I każdy może wrócić do domu gdy tylko
zrobi się cieplej.
Beata Wolańska