TVP 2
TVP HD
środa 20.45

Ja to mam szczęście

Aby wyświetlić wideo musisz mieć zainstalowany Adobe Flash Player w wersji 10.2 lub nowszej.

Get Adobe Flash player

  • Wersja do druku
  • -AA+A

Kinga Preis: to opowieść o fajnej rodzinie

13:14, 08.02.2012
Kinga Preis: to opowieść o fajnej rodzinie Jedna z najwybitniejszych indywidualności we współczesnym polskim teatrze i filmie. W 2001r. czytelnicy miesięcznika „Film” przyznali jej Złotą Kaczkę dla najlepszej aktorki roku. Trzykrotna laureatka Polskiej Nagrody Filmowej ORZEŁ za najlepsze role kobiece. W 2006 r. otrzymała prestiżową Nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego, dla „młodych aktorów wyróżniających się wybitną indywidualnością”.

Jedna z najwybitniejszych indywidualności we współczesnym polskim teatrze i filmie. W 2001r. czytelnicy miesięcznika „Film” przyznali jej Złotą Kaczkę dla najlepszej aktorki roku. Trzykrotna laureatka Polskiej Nagrody Filmowej ORZEŁ za najlepsze role kobiece. W 2006 r. otrzymała prestiżową Nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego, dla „młodych aktorów wyróżniających się wybitną indywidualnością”.

Kinga Preis wciela się w postać Joanny Polak (fot. TVP)
Kinga Preis wciela się w postać Joanny Polak (fot. TVP)

Podziel się:   Więcej
Zagrała blisko trzydzieści ról filmowych i serialowych. Do najważniejszych należą główne role w „Czterech nocach z Anną” J. Skolimowskiego, „Domu złym” W. Smarzowskiego, „Sali samobójców” J. Komasy, a ostatnio rola Wandy Sochy w „W ciemności” A. Holland. Wystąpiła m.in. w serialach: „Przeprowadzki”, „Twarze i maski”, „Boża podszewka II”. Obecnie gra w „Ojcu Mateuszu”, jako Natalia, gospodyni. Niebawem będziemy mogli ją zobaczyć w TVP 1 jako Joannę Polak w nowym serialu TVP „Ja to mam szczęście”.

Pamięta Pani moment, w którym postanowiła Pani zostać aktorką?

- Nie byłam dziewczynką, która przegląda się w lustrze, stoi w butach na obcasach i robi sobie teatr domowy. Zainspirowała mnie fantastyczna polonistka w moim liceum. W drugiej czy trzeciej klasie pod jej wpływem stworzyliśmy szkolny teatr. Mieliśmy dużą wolność, swobodę. Nie musieliśmy się szybko ukierunkowywać. Ja już wtedy wiedziałam, że spróbuję zdawać do wymarzonej szkoły teatralnej w Krakowie. Przyznam, że przystępowałam do egzaminu bez nadziei na to, że się dostanę. O jedno miejsce rywalizowało nawet po kilkuset kandydatów. Rezerwowo myślałam o kulturoznawstwie. Do szkoły Krakowa nie dostałam się. Po kilku latach nieudanych prób przyjęto mnie do PWST w rodzinnym Wrocławiu.

Deklaruje Pani silne związki z Wrocławiem i swoim teatrem. Tak już pozostanie? Nie nęci Pani Warszawa lub Kraków?

- W tej chwili udaje mi się połączyć pracę we Wrocławiu w teatrze i w Warszawie w filmie i serialu. Dopóki udaje mi się to pogodzić, chcę mieszkać we Wrocławiu. Tym bardziej, że mam tam całą rodzinę. Może jestem tradycjonalistką, ale myślę, że aktor powinien mieć tzw. „swój teatr”.

Ostatni okres jest dla Pani bardzo owocny także w filmie…

- To prawda. Obecne spotkanie z filmem jest dla mnie bardzo cennym doświadczeniem. Myślę o „Czterech nocach z Anną” Jerzego Skolimowskiego, „Domu złym” czy też „Róży” Wojciecha Smarzowskiego, oraz „W ciemności” Agnieszki Holland.

Rozmawiamy w przerwie zdjęć do serialu „Ja to mam szczęście”. Co Pani tchnęła od siebie w postać Joanny Polak, pani domu? Czy to synteza współczesnej Polki?


- Staram się opowiedzieć o kobiecie, która nie musi za wszelką cenę ze wszystkim sobie poradzić. Opowiadam o człowieku, a nie o matce-Polce. To opowieść o fajnej rodzinie, która stara się ze sobą rozmawiać, czasem przez kłótnie. Mają poczucie humoru i dystans do siebie. To rodzina po przejściach, bo oboje małżonkowie mają już za sobą nieudane związki.
Konwencja serialu jest na poważnie czy komediowa?
– Takie sytuacje zdarzają się w życiu i są autentycznie komiczne. Tyle tylko, że wtedy nas nie śmieszą. Nie potrafimy się do nich zdystansować. Na planie jest inaczej. Czasem śmiejemy z poszczególnych sytuacji. Z tego, że musimy wielokrotnie powtarzać sceny aż do momentu, w którym przestaje nas to bawić.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Krzysztof Lubczyński