Kobieta około trzydziestki, raczej trochę przed niż po. Spadek w postaci zrujnowanego dworku zastał ją na rozdrożach – świeżo po rozwodzie, w trakcie nabierania przekonania, że wszystko co było do tej pory, łącznie z pracą w agencji reklamowej, straciło sens. Dworek w obcym kraju, rodzinne dziedzictwo... Decyzja, która zmieniła jej życie, nie była aż tak trudna.
Lucy jest kobietą czynu, żywi też amerykańską skłonność do widzenia spraw prostymi, co w realiach polskiej prowincji się sprawdza, a czasem wręcz przeciwnie. Jej pojawienie się na stałe w małej społeczności staje się początkiem fermentu obyczajowego i cywilizacyjnego, którego skutków nikt nie potrafi przewidzieć.