Czy Anita, którą Pani gra, to czarny charakter serialu? – Aż tak bym nie powiedziała. Anita jest dziewczyną na tyle zdolną, ambitną i dobrze zorganizowaną, że ojciec powierzył jej funkcję wiceprezeski galerii. Moja bohaterka stara się, by cały świat kręcił się wokół niej. Pochodzi z tzw. dobrego, a dokładniej – z bogatego domu, więc patrzy na innych trochę z góry. Jest mocno zarozumiała, to fakt. Co gorsza, uważa, że ma prawo wszystkimi pomiatać.
Czyli to jednak negatywna postać…
– W pewnym stopniu tak. Nie jest jednak do końca złym charakterem. Stara się podtrzymywać rodzinę, chce pogodzić ojca z bratem. Inna sprawa, że robi to też dla siebie. Wie, że będzie się lepiej czuła w atmosferze zgody niż w konflikcie.
Łatwo Pani weszła w tę rolę?
– Raczej tak. Mam już doświadczenie i w filmach, i w serialach. Nie jestem nowicjuszką. A ewentualne problemy rozwiążą się w trakcie trwania serialu. Rola serialowa zawsze się trochę rozwija, zmienia. Lubię rolę Anity, bo od strony charakterologicznej jest przeciwieństwem tego, co do tej pory grałam.
Jak się Pani układa współpraca z serialowym ojcem, czyli z Tomaszem Dedkiem?
– Świetnie. To bardzo dobry, doświadczony aktor i sympatyczny starszy kolega. Choć postać gra niezbyt łagodną. W ogóle atmosfera na planie jest fantastyczna, koleżeńska.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Krzysztof Lubczyński