Grana przez Panią Mika jest osobą bardzo wrażliwą nawet rozdarta. Ile z siebie prywatnej włożyła Pani w tę rolę?
– Starałam się jako aktorka pokazać w tej postaci właśnie ten moment niezdecydowania, lawirowania między swoim chłopakiem a nową fascynacją. Między decyzją o tym czy dalej pracować w ośrodku czy rzucić wszystko i wyjechać. Jak zawsze postać jest dziwną mieszanką. Z jednej strony aktor oddaje jej swój wygląd, głos, wrażliwość. Z drugiej powstaje jakaś nowa niezależna postać. W pewnym momencie zaczyna ona sobie żyć własnym życiem. Może podejmować decyzje, których ja prywatnie nigdy bym nie podjęła. Odważać się na rzeczy, na które mnie brak odwagi. Dlatego trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, ile mnie samej jest w tej postaci.
Jak Pani na własny użytek widzi swoją bohaterkę? Jest ona jedną z młodszych osób w ośrodku. Jest trochę rozczarowana swoją pracą. Ma też wątpliwości czy należy pomagać ludziom, którzy sami nie potrafią sobie pomoc.
– To prawda. Mika to wrażliwa dziewczyna. W swojej pracy i w życiu prywatnym znalazła się na zakręcie. W jednym i w drugim wypadku nie może się zdecydować, jest rozdarta. Rozumiem jej wahania związane z pracą w ośrodku. Pojawiły się w momencie, w którym zetknęła się z przemocą. Będąc drobną dziewczyną – nie może się obronić. Nie może też uchronić przed nią swojej podopiecznej, Edyty, która gra Basia Kurzaj. Pojawiają się wątpliwości, czy jej praca ma w ogóle sens. Czy przynosi jakieś wymierne korzyści?
Czy reżyser Magdalena Łazarkiewicz dala Pani dużą swobodę?
– Magda Łazarkiewicz na pewno pozostawia aktorom duże pole do pracy z własną wyobraźnią. Duże pole do improwizacji. Dzięki temu że mieliśmy wspaniały zespół aktorski, wytworzyła się też między nami atmosfera współpracy. Uważam to za szczególnie cenne. Serial reżyserowały również Kasia Adamik z Olgą Chajdas. Z nimi również pracowaliśmy podobnie. Pozostawiały nam dużo wolności i bardzo uważały na szczegóły.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Krzysztof Lubczyński