Aby wyświetlić wideo musisz mieć zainstalowany Adobe Flash Player w wersji 10.2 lub nowszej.

Get Adobe Flash player

  • Wersja do druku
  • -AA+A

Marcin Dorociński: w pracy mojego bohatera liczy się pasja

15:08, 02.11.2011
Marcin Dorociński: w pracy mojego bohatera liczy się pasja Wystąpił w blisko trzydziestu serialach. Zaczynał od bardzo popularnych, od „Ekstradycji”i „Na dobre i na złe”. Ma też spore konto ról kinowych. Szczególne uznanie zyskał za rolę funkcjonariusza UB w „Rewersie” Borysa Lankosza. W „Głębokiej wodzie” gra Wiktora Okulickiego, byłego muzyka, który zostaje dyrektorem Ośrodka Pomocy Społecznej i bez reszty oddaje się swojej pracy.

Wystąpił w blisko trzydziestu serialach. Zaczynał od bardzo popularnych, od „Ekstradycji”i „Na dobre i na złe”. Ma też spore konto ról kinowych. Szczególne uznanie zyskał za rolę funkcjonariusza UB w „Rewersie” Borysa Lankosza. W „Głębokiej wodzie” gra Wiktora Okulickiego, byłego muzyka, który zostaje dyrektorem Ośrodka Pomocy Społecznej i bez reszty oddaje się swojej pracy.

W „Głębokiej wodzie” aktor gra głównego bohatera Wiktora (fot. Jarosław Sosiński/TVP)
W „Głębokiej wodzie” aktor gra głównego bohatera Wiktora (fot. Jarosław Sosiński/TVP)

Podziel się:   Więcej
Co Pan chciał przekazać widzom poprzez swojego bohatera?

– Pasję pracy. Bo w takiej pracy, jaką on wykonuje, można być skutecznym tylko wtedy, gdy ma się pasję i determinację w pomaganiu innym. Nie jest to przecież praca przyjemna w potocznym znaczeniu tego słowa. To jest „łykanie” cudzych, trudnych problemów. Nie jest też dobrze płatna. Tak więc nie ma za nią ani szybkiej i łatwej satysfakcji, ani godziwych pieniędzy. Ta satysfakcja oczywiście pojawia się, ale jest odłożona w czasie i niematerialna.

Czy fakt, że Wiktor jest byłym muzykiem, ma jakieś odbicie w Pana roli?

– Niewielkie. Raczej to, że to człowiek, który ma za sobą własne niepowodzenia życiowe, nadużywanie alkoholu, kontakty z narkotykami. Człowiek, który po osobistych niepowodzeniach rzuca się w wir pomagania innym.

Chce sobie zrekompensować własne, prywatne porażki?

– Tak bym nie powiedział. Myślę raczej, że własne niepowodzenia uświadamiają mu, jak wielkie problemy mogą mieć inni, znacznie większe od jego problemów.

O pracownikach ośrodków pomocy społecznej myśli się na ogół jako o kobietach, bo one częściej są opiekuńcze…


– Toteż większość postaci „Głębokiej wody” to kobiety. Wszystkie moje panie, Magda, Agnieszka, Marta, Julia, Teresa bardzo pomogły mi znaleźć się w tej roli.

Nie boi się Pan zarzutów o odejście od realizmu w obrazie pracowników pomocy społecznej? O przesłodzenie obrazu albo nadmierne udramatyzowanie?


– Staramy się zachować jak najwięcej prawdy, ale serial rządzi się swoimi prawami i nie może kopiować filmu dokumentalnego. Powinien być atrakcyjny, a każdy z kilkunastu odcinków opowiada jakąś inną historię.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Krzysztof Lubczyński