Nie wszyscy mieszkańcy Złotopolic wiedzieli, że wczoraj odbyła się msza w intencji chorej Marcysi. Kleczkowska, jako bliska sąsiadka Biernackiego, ma do niego żal, że nie została o tym poinformowana. Biernacki nie chciał jednak, żeby msza była "spędem" mieszkańców. Kiedy Kleczkowską odwiedza Zalewska, obie zastanawiają się, czy choroba Marcysi nie jest »
Kasia skarży się Marcie, że Jan nie chce się z nią spotykać z powodu jej nieodległej matury. Rudy przechodzi płukanie żołądka, po czym zostaje wypisany ze szpitala. Hartowny jednak wątpi w jego chorobę. Gdyby jednak miała być prawdziwa, to winą za nią obarcza Agnieszkę, bo to ona poczęstowała go ciastkami. »
Tomek nie chce pogodzić się z rozwodem, ale Marylka postanawia poświęcić się pracy a nie rodzinie, choć chce być nadal nieformalnie z Tomkiem. Dla obojga to trudna sytuacja. Andżelika chciałaby zwiedzić lochy u Złotopolskich w Zakroczymiu, ale najchętniej, żeby Janek jej towarzyszył. Zosia śmieje się z tych zachcianek i mówi »
Zalewska przyznaje, że Biernacki ma nie lada kłopot, musząc wybierać między Joanną a dyrektorką banku. Frotecki wyczekuje na Joannę przed jej domem, nadal chce, żeby byli razem. Kasia nie może się skupić na nauce. Będąc w jej pokoju, Eleonora zauważa groźnie brzmiące sentencje, które świadczą o depresyjnym stosunku Kasi do »
Frotecki spędził noc pod domem Julii i czeka na dogodną chwilę, żeby złożyć wizytę Joannie. Do Złotopolic przyjeżdża Zosia, która rozchorowała się wczoraj i wyłączyła telefon. Dopiero rano odsłuchała wiadomości od Magdaleny. Zadzwoniła do Jana w sprawie zaginionej Andżeliki, ale Jan nic nie wie na ten temat. Kwaśniewska miała złe »
Do Złotopolic przyjeżdża Eleonora. Jest oburzona, że nie powiadomiono jej o chorobie Marcysi. Kalina wprowadza swoje rządy w komisariacie. Kiedy jednak chce dać Hartownemu reprymendę za spóźnienie, ten przedstawia zwolnienie lekarskie. Kalinie wydaje się bardzo podejrzane, że najpierw zachorował Rudy, a teraz Hartowny. Uważa, że mężczyźni tylko czekają na potknięcie »
Andżelika opiekuje się dziećmi Marcysi, a tymczasem do Złotopolskich przychodzi Jan Złotopolski, który niechcący zabrał telefon Zosi i teraz chce go zwrócić, ale nie zastaje siostry w Złotopolicach. Biernacki postanawia zdąć koce z okien, bo już pomedytował w ciemnościach i przynajmniej częściowo zrozumiał Marcysię. Czeka go jednak praca w Sejmie »
Andżelika widzi Joannę wybiegającą od Biernackiego. Biernacki ją goni. Następnie jest świadkiem, jak Joanna rozmawia z Froteckim, a Frotecki coś zapisuje. Andżelika mówi o wszystkim Kleczkowskiej, która natychmiast pojawia się u Biernackiego z informacją, że Joanna złożyła doniesienie u Froteckiego. Przerażony Biernacki postanawia sprawdzić czy Joanna rzeczywiście złożyła na niego »
Biernacki zastanawia się, czy Joanna może mieć mu coś do zarzucenia. Zastanawia się, co zrobił złego w przeszłości. Zalewska podpowiada mu, że jako poseł ma możliwość dowiedzieć się czegoś więcej niż zwykły obywatel. W komisariacie rośnie niezadowolenie wobec Rudego, podsyca je Kalina. Teraz próbuje nakłonić Agnieszkę, żeby podpisała wotum nieufności »
Radek pomaga Marcysi. Prowadzi z nią długie rozmowy na wiele tematów. Z jej powodu nie pojechał nawet do Nowego Jorku. Wiesiek przyjeżdża z sanatorium na przepustkę. Kiedy przychodzi do komisariatu, Rudy zapewnia go, że wszystko jest w najlepszym porządku, ale Wiesiek nie wie, że Rudy kłamie. Od Tomka dowiaduje się, »
Kleczkowska przenosi się do nowego lokalu, który kupiła od Zawrotnej. Wszyscy myślą, że musiała dużo zapłacić, ale Kleczkowska zapewnia, że cena była okazyjna. Kalina w zapewnia Agnieszkę, że poszła z Hartownym do kina na złość Rudemu, a w czasie seansu myślała tylko o stosunkach w komisariacie. Kalina próbuje namówić Agnieszkę »
Marcysia, podekscytowana nową rodziną, próbuje się czego dowiedzieć od Księdza Leskiego. Ksiądz Leski nie pamięta zbyt wiele. Jedynie, że Konrad Złotopolski niegdyś zbudował dom w Złotopolicach i nie utrzymywał żadnego kontaktu z rodzina z Zakroczymia. Rudy pewny sukcesu nie zdradza się przed koleżeństwem i przynosi ciastka do komisariatu. Nikt nie »