najbliższa emisja: 27.05.2012, godz. 11:35, TVP2

Irlandia - Kierunek Atlantyk

 
 
 
...
 
 
zamknij [x]

Wiadomość została wysłana.

 
  • *
  • *
  •  
  • Pola oznaczone * są wymagane.
Masz kłopoty z odtwarzaniem?
Pomoc


W tym odcinku Robert podróżuje po Irlandii Północnej, po hrabstwie Antrim. Chce dotrzeć na północ wyspy,
nad sam Atlantyk, do miasta Derry / Londonderry. Trasa prowadzi wzdłuż Morza Irlandzkiego, które tu zwane jest
Kanałem Północnym. Jedzie autobusem po Antrim Coast Road, która została zbudowana w latach 30. XIX. Wyrąbano ją
w bazaltowych klifach za pomocą ładunków wybuchowych. Po drodze mija polodowcowe wzgórza, zielone nawet zimą,
i urokliwe nadmorskie miasteczka. Jedno z nich, Glenarm, to prawdziwa perełka. Leży nad rzeką Glen i jest z siedzibą
rodu McDonnell. Prawie wszystko wygląda tu jak przed wiekami, mury, wieża i dwuskrzydłowa brama o nazwie Barbican
Gate, która wiedzie do zamku. Dziś jest tu hotelik prowadzony przez fundację zajmującą się odnową zabytków. Sama
budowla, z czterema narożnymi wieżami, przypomina londyńską Tower. W romantycznej wieży można wynająć pokoje
i poczuć się jak dawni hrabiowie Antrim. Ród Antrim przybył ze Szkocji w XVII wieku. Pejzaż przed zamkiem jest jak piękny
sen golfisty: gładka zieleń i gdzieniegdzie stare celtyckie dęby. Przyzamkowe ogrody pełniły niegdyś funkcję bardzo
praktyczną: dostarczały warzyw na pałacowy stół. Uprawiano tu rzepę, rzodkiew, buraki i ziemniaki. Dziś na grządkach
rosną przeważnie kwiaty, ale Robertowi udaje się znaleźć skrawek ogrodów, gdzie rośnie jeszcze coś, co można włożyć
do garnka. Drzewka laurowe, szczypior i kwitnący rozmaryn.
Kolejne miasteczko na trasie nosi nazwę Carnoulgh. Jest tu nieduży, ale za urokliwy port rybacki. Jednak to nie
z rybami kojarzy się miejscowym ta nazwa. Właścicielką tych terenów przed wojną była babka Winstona Churchilla. Należały
do niej również okoliczne wzgórza i kamieniołomy wapienia. Wysyłany stąd do Wielkiej Brytanii, używany był jako cenny
budulec i składnik farb. Do rodziny Churchilla należał też hotel Londonderry Arms, gdzie przy kominku siadywał Sir Winston
z nieodłącznym cygarem i szklaneczką brandy. W hotelowej restauracji Robert spożywa bułeczkę typu scone z masłem,
śmietaną i dżemem oraz kawą po irlandzku, a na wybrzeżu, w pobliżu skał, na których roztrzaskały się w XVI wieku niedobitki hiszpańskiej Wielkiej Armady, smakosz z Krakowa przyrządza zupę porową z owsianką i kiełbaskami wieprzowymi. Na deser
zaś proponuje miasto Derry lub Londonderry i jego burzliwe dzieje.
Dwie nazwy miasta dobrze oddają jego historię i późniejsze wynikające z niej komplikacje. Derry lub Londonderry
to drugie co do wielkości miasto Irlandii Północnej, położone nad rzeką Foyle. Historyczna część miasta jest opasana świetnie zachowanymi murami obronnymi. Geneza miasta jest katolicka, ale w początkach XVII wieku król Jakub I Stuart zaczął
osiedlać tu protestantów, głównie ze Szkocji. To oni wznieśli stare miasto w dzisiejszym kształcie, a ponieważ czuli się
mocno związani z koroną angielską, zmienili nazwę Derry na Londonderry. Jeśli dziś zapytać kogoś z miejscowych, skąd
pochodzi, od razu będzie wiadomo, czy mieszka w dzielnicy katolickiej, czy protestanckiej. Historia tak się potoczyła, że
protestanci byli w mieście liczniejsi i bardziej zamożni. Wytworzył się wyraźny podział: bogate Londonderry na wzgórzu,
a za murami, w dole, robotnicze dzielnice Derry. Taka sytuacja musiała prowokować konflikty. Nasiliły się one w latach 20.
XX wieku, po podziale wyspy na brytyjską północ i republikańską resztę. W 1949 roku pr
Na północne wybrzeże z Belfastu najlepiej wyruszyć malowniczą drogą Antrim Coast Road, wykutą w nadmorskich klifach. Oprócz podziwiania widoków, po drodze warto zatrzymać się w miasteczku Glenarm, słynnym z zamkowo-ogrodowej posiadłości hrabiów Antrim, siedziby rodu McDonnellów. Na herbatkę z bułeczką typu scone dobrze będzie wstąpić do restauracji przy porcie rybackim w Carnoulgh, w której często bywał Winston Churchill, ponieważ należała do jego babki. Sir Winston również jadał tu scones z masłem, dżemem i śmietaną. Już na atlantyckim wybrzeżu, w pobliżu skał, na których roztrzaskały się w XVI w. niedobitki hiszpańskiej Wielkiej Armady, smakosz z Krakowa przyrządza zupę porową z owsianką i kiełbaskami wieprzowymi. Na deser – miasto Derry vel Londonderry i jego fascynujące dzieje.