• Wersja do druku
  • -AA+A

Chemia wyższej kardiologii, freudowskie bajania i święty Walenty

19:29, 09.02.2012
  Damian Wojdyna;
Chemia wyższej kardiologii, freudowskie bajania i święty Walenty Chcąc nie chcąc, amerykański wytwór popkulturowej obyczajowości polegający na celebrowaniu tzw. Dnia Zakochanych, zwanego także potocznie Walentynkami, na dobre wpisał się w kalendarz także polskiej - modernistycznej tradycji.

Chcąc nie chcąc, amerykański wytwór popkulturowej obyczajowości polegający na celebrowaniu tzw. Dnia Zakochanych, zwanego także potocznie Walentynkami, na dobre wpisał się w kalendarz także polskiej - modernistycznej tradycji.

http://www.sxc.hu/
http://www.sxc.hu/

Podziel się:   Więcej

To ten dzień, wypadający na czternastą dobę drugiego miesiąca danego roku, w którym zakochane w sobie pary w sposób bardziej otwarty demonstrują publicznie uczucia, jakimi się darzą. Przejawia się to m.in. poprzez prawie zupełnie spontaniczne spacery par po ulicach trzymających się za ręce mimo dziesięciostopniowego mrozu, obdarowywanie się kwiatami i czekoladkami w opakowaniach w kształcie serduszek, oraz okolicznościowymi kartkami z finezyjnym rymem wielbiącym nasz obiekt zakochania. Zbliżający się Valentine's Day, którego pierwowzór historycy i antropolodzy upatrują w starożytnych Luperkaliach polegających na składaniu ofiar ze skór zwierząt, by zyskać przychylność bogów i zapewnić płodność kobietom (brzmi mało romantycznie, nie?), to dobra okazja, by wziąć pod lupę to znane od zarania dziejów zjawisko, które na co dzień nazywamy "miłością".

Stała się inspiracją dla wielu artystów, poetów i pisarzy. Wielu za wzorzec prawdziwej romantycznej miłości uznaje losy Romea i Julii. Inni równie mocno ekscytują się historiami współczesnych komedii romantycznych (tam nierzadko miłość występuje w utajonej postaci swojej brzydszej siostry - miłostki). Definiować miłość jest niezwykle trudno, choć wielu próbuje podejmować się tej sztuki i przyjmując duże uproszczenie, miłość nazywa uczuciem, bądź też najwyższym z uczuć, skierowanym do konkretnej osoby, używając przy tym szeregu argumentów w postaci przyjemnych słówek typu: niepowtarzalna, wyjątkowa, wieczna, romantyczna, etc. Precyzyjniejsza definicja mówi o miłości nie jako osobnym uczuciu, lecz o zespole charakterystycznych uczuć, zachowań, emocji zachodzących w wyniku wystąpienia silnych więzi międzyludzkich, w rozumieniu których możliwa jest eskalacja procesu samorealizacji. Ech, te teorie. Zamiast znęcać się nad ogólnikami, zajmijmy się pewnymi ciekawostkami, które towarzyszą temu zjawisku.

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak to się dzieje, że ludzie się w sobie zakochują? Skąd bierze się zauroczenie? Dlaczego w taki a nie inny sposób dobierają się w pary? Oraz dlaczego w tym swoim zakochaniu tak dziwnie się zachowują? Jeśli na choć jedno z pytań odpowiedziałeś/aś "tak", to czytaj dalej. (Jeśli odpowiedziałeś/aś "nie" to tym bardziej nie przerywaj lektury).

Psychologia w przekroju dziejów zbudowała całą masę teorii na temat miłości, w których pojawia się większa bądź mniejsza liczba elementów wspólnych. Znany uczony Zygmunt Freud, zwany również ojcem psychoanalizy, definiuje to zjawisko za pomocą dwóch teorii. Teoria popędów, mówi o zwyczajnej, naturalnej i podświadomie realizowanej potrzebie przedłużenia gatunku (czynność, do której dąży każde istnienie na świecie). Teoria relacji z obiektem mówi zaś o dwóch sposobach doboru partnera, z którym docelowo mamy zamiar tenże gatunek przedłużyć. Pierwszy sposób mówi o tzw. doborze narcystycznym , według którego zakochujemy się w partnerze podobnym do nas samych, bądź będącym takim, jakim sami byśmy chcieli być. Dobór o charakterze anaklitycznym, to nieświadome dążenie do zbudowania relacji z partnerem, który zapewni bezpieczeństwo i stabilizację życiową (także materialną). Psychologia behawiorystyczna mówi zaś wprost o tym, że osoba pozostająca w stanie zakochania, której uczucia są odwzajemnione, doświadcza przyjemnych odczuć oraz neutralizacji dręczących ją lęków. A co na to naukowcy?

Jak dowodzą liczne badania naukowe, za takie stany jak zakochanie czy dojrzałą miłość odpowiadają odpowiednie procesy biochemiczne w mózgu, które stymulują organizm do takiej a nie innej reakcji wobec naszego obiektu uwielbienia. Określono precyzyjne, że za zauroczenie odpowiada dopamina (jeden z hormonów szczęścia) oraz substancja zwana fenyloetyloaminą, która działa odurzająco, wywołując euforię i podniecenie (stąd wzięły się skojarzenia miłości z działaniami narkotycznymi). Natomiast za dojrzałą miłość, opartej na uczuciu bliskości i przywiązaniu, odpowiadają oksytocyna (u kobiet) i wazopresyna (u mężczyzn). Naukowcy twierdzą również, że stan tzw. miłości namiętnej, czyli tłumacząc z polskiego na nasze, tej najbardziej intensywnej i prawdziwej, trwa średnio nie dłużej niż… cztery lata. Dalej podobno jesteśmy z tą drugą osobą tylko z przywiązania. Zaskoczeni? A co powiecie na fakt, że potrafimy się zakochać w drugiej osobie w mniej niż 1/5 sekundy? To nie koniec ustaleń naszych zdolnych uczonych. Mianowicie wg nich, stan zakochania/miłości odpowiada wielu cechom choroby umysłowej, która wedle definicji medycznych objawia się zaburzoną zdolnością do racjonalnej oceny rzeczywistości oraz tendencjami do idealizowania swojego obiektu westchnień. Objawy zakochania porównuje się także z niektórymi cechami zaburzeń psychiatrycznych jak mania, depresja, zaburzenia afektywne-dwubiegunowe czy zazdrość patologiczna. Brzmi strasznie, prawda? Jednak nie ma co się obawiać. Ludzkość żyje z tym tyle tysięcy, jeśli nie milionów lat, i jakoś sobie radzi. Prawdopodobnie każdy z nas miał już w swoim życiu takie, mniej lub bardziej nasilone, "zaburzenia psychiatryczne" (a jeśli nie miał, to może być pewien, że prędzej czy później i jego to dopadnie - wszakże każda potwora… wiadomo jak to leci dalej). I nie ma co się tak przejmować tymi naukowymi rewelacjami, gdyż nie jedna teoria zostanie jeszcze ogłoszona, i nie jedna z już istniejących zostanie obalona. Tak jak słynna Teoria Względności Alberta Einsteina, który to miał kiedyś o sobie powiedzieć: "Mając dwadzieścia lat, myślałem tylko o kochaniu. Potem kochałem już tylko myśleć".

Na youtube