Znajomi dokuczają mi z pewną nutką ironii wymalowaną na twarzach: „Witamy Leonarda Da Vinci” Polskiego show-biznesu...
Jak bardzo się mylą, bo:
– Pan prezenter z „Postaw na milion” musi jeszcze przebyć długą drogę by zbliżyć się do Krzysztofa Ibisza;
– Pan Dziennikarz z „Pytania na Śniadanie” może co najwyżej pucować buty Michałowi Olszańskiemu;
– Pan Aktor z teatralnych desek i seriali z magią i talentem stykał się jedynie mijając gabinet Dyrektora Holoubka w Teatrze Ateneum;
– Pan tekściarz teksty tworzy wyłącznie dzięki sercu Małżonki zdobytemu kiedyś w Krakowskiej Piwnicy pod Baranami;
– Pan Lektor śni o Warszawskim metrze wyobrażając sobie swój głos w przyszłości informujący o zbliżaniu się do stacji Stokłosy;
– A Pana podróżnika z Prawdziwym podróżnikiem łączą tak naprawdę tylko markowe buty.
Długa droga przede mną, ciekawe dokąd?
Ale jedno mogę stwierdzić z całą pewnością: jestem szczęśliwy!!!