Polski turysta bardzo chętnie próbuje udawać światowego. Wybiera najtańszy wyjazd i zaczyna marudzić, gdy tylko dotrze na miejsce. Za kilkaset złotych, jakie zapłacił za przelot oraz wyżywienie all inclusive, oczekuje cudów. Jest zniesmaczony posiadaniem małego telewizora, za słabo oświetloną łazienką, zbyt małym pokojem czy recepcjonistą, który nie zna polskiego.