• Wersja do druku
  • -AA+A

W cyklu „Świat bez fikcji”:

„Świat na Facebooku: Arabska wiosna” cz. 1/2 - 4 lipca w TVP2

13:00, 03.07.2013

Rok 2011 przyniósł erupcję wolności w arabskim świecie. Fala protestów pochłonęła dyktatury w Tunezji, Egipcie i Libii. Ważą się losy reżimu w Syrii. Dlaczego długowieczni despoci upadają właśnie teraz?

foto. PAP
foto. PAP

Podziel się:   Więcej

Arabska wiosna zaczęła się na tunezyjskiej prowincji, w Sidi Bu Zajd, gdy upokorzony przez skorumpowaną policję sprzedawca owoców targnął się na swoje życie. Oburzeni ludzie wyszli na ulice. Zwykle reżim błyskawicznie dławił bunty, o których państwowe media nie informowały. Rządzący nie zauważyli jednak, że w dobie Internetu utracili monopol na informację.
Amatorski film przedstawiający brutalną pacyfikację wiecu w Sidi Bu Zajd trafił do sieci, gdzie obejrzały go miliony Tunezyjczyków, którzy zdali sobie sprawę, że nie są osamotnieni w swoim gniewie na reżim. Dzięki Internetowi i telefonii komórkowej mogli dyskutować, wymieniać informacje i organizować kolejne protesty. Wobec takiej potęgi bezsilny okazał się nie tylko prezydent Tunezji Zin Al - Abidin Ben Ali - który musiał opuścić kraj, ale także wódz najpotężniejszej w arabskim świecie armii egipski prezydent Hosni Mubarak. Wydawało się, że dni kolejnych reżimów są policzone.

na youtubie