Ogrodzona i wciąż pilnie strzeżona. We wrześniu ma być ogłoszony przetarg na sprzedaż hali.
To ma być transakcja wiązana. Nowy właściciel będzie musiał rozebrać blaszak. W środku wciąż jest jednak towar należący do kilkunastu kupców. Choć w piątek minął termin odbioru,
miasto czeka jeszcze kilka dni na spóźnialskich. Ale relacje między kupcami a miastem wcale się nie poprawiły. Pozostały rozliczenia finansowe. Zgodnie z umową miasto powinno
zwrócić siedem milionów złotych - połowę kosztów budowy hali. Miasto nie chce płacić aż tyle. Poza tym miasto chce uszczuplić sumę o koszty m.in. lipcowej akcji przejęcia hali przez komornika. Kupcy natomiast chcą nie siedmiu a ponad dziesięciu milionów. Jak twierdzą - podczas budowy hali wzrosły koszty, więc spółka będzie domagała się ich zwrotu.
KDT już liczy miastu odsetki. Twierdzi, że w marcu minął termin wypłaty.
W weekend ratusz zmienił firmę ochroniarską. Twierdzi, że firmie "Zubrzycki" skończyła się umowa. Tymczasem w agencji trwa kontrola MSWiA.
Hala na placu Defilad ma zniknąć w styczniu. W połowie przyszłego roku ruszą prace przy budowie II linii metra.
Źródło: Telewizyjny Kurier Warszawski