Pani Krystyna Moroz codziennie wzywa serwis naprawy pieców. Specjaliści przyjeżdżają, rozkręcają instalację, czyszczą, inkasują 80 złotych i za kilka godzin urządzenie znów nie działa. Pan Wiesław Maksimowski ma natomiast problemy z gazowym podgrzewaczem wody. Aby go uruchomić musi - jak mówi - spuścić wiadro zimnej wody.
W mieszkaniach, w których nie działają piece, jest zimno. Lokatorzy skarżą się, że interwencje u dostawcy gazu nie pomagają. Dolnośląska Spółka Gazownictwa zleciła zbadanie próbek gazu dwóm zewnętrznym firmom. Teraz czeka na wyniki.
Problem w tym, że na przykład Politechnika - na zlecenie spółki - bada
tylko parametry energetyczne gazu. Nie sprawdza jego zanieczyszczenia chociażby rdzą. Tymczasem - jak twierdzą naukowcy - najczęściej przyczyną kłopotów mieszkańców nie jest zła jakość gazu, a stan techniczny sieci. Brak fachowej konserwacji i czyszczenia urządzeń powoduje, że przy spadku temperatur i zmianach ciśnienia z rur uwalniają
się zanieczyszczenia, które trafiają do odbiorców.
Można oczywiście spróbować złożyć reklamację. Trzeba jednak wtedy udowodnić spółce, że to ona dostarczyła zanieczyszczony gaz. Klient musiałby zlecić wykonanie osobnych badań, np. na Politechnice, a to kosztuje nawet kilkaset złotych.
Urszula Bąk