• Wersja do druku
  • -AA+A

SIECHNICE (POW. WROCŁAWSKI)

Długowieczne baraki mieszkaniami komunalnymi

18:36, 01.12.2013
Długowieczne baraki mieszkaniami komunalnymi Były darem duńskiego rządu dla powodzian, miały służyć zaledwie kilka lat. Tymczasem blaszane kontenery wpisały się już na stałe w pejzaż Świętej Katarzyny. Mimo że od wielkiej powodzi minęło już 16 lat, to nie zanosi się na ich likwidację, bo władze gminy traktują je teraz jako mieszkania komunalne.

Były darem duńskiego rządu dla powodzian, miały służyć zaledwie kilka lat. Tymczasem blaszane kontenery wpisały się już na stałe w pejzaż Świętej Katarzyny. Mimo że od wielkiej powodzi minęło już 16 lat, to nie zanosi się na ich likwidację, bo władze gminy traktują je teraz jako mieszkania komunalne.

Stan techniczny wielu kontenerów pozostawia wiele do życzenia
Stan techniczny wielu kontenerów pozostawia wiele do życzenia

Podziel się:   Więcej

W blaszanych kontenerach powodzianie mieli mieszkać krótko – do czasu wyremontowania zalanych przez wodę domów lub wybudowania nowych. Taki stan trwał 13 lat. Dopiero wtedy gminie udało się postawić budynek socjalny.

Dziś po powodzianach nie ma już śladu, baraki zamieszkują ludzie, którzy nie mieli dachu nad głową. Dla władz gminy to forma lokali komunalnych – jedynych, jakie w tej chwili posiada, dlatego tak łatwo z nich nie zrezygnuje.

One są bardzo potrzebne i są przedmiotem nawet marzeń niejednej rodziny, która chciałaby w nich zamieszkać, choć nie jest to wysoki standard – tłumaczy burmistrz Milan Ušák.

Latem jest nieźle – okna, drzwi się pootwiera. Ale zimą to jest tragedia, wszędzie jest wilgoć – żali się Iwona Markiewicz. Pani Iwona w kontenerze mieszka z dwójką dzieci. Jak mówi, największy problem to wszechobecna wilgoć i bardzo wysokie opłaty za ogrzewanie. Czynszu płacę 140 zł, a ogrzewanie to ok. 400 zł. Zimą opłaty będą większe nawet o 800 zł – dodaje pani Iwona.

Mieszka mi się tutaj bardzo dobrze. Jestem sama, to i moje pranie, i gotowanie nie wytworzy takiej pary co u ludzi, którzy mają po troje dzieci – mówi Monika Miklas.

Stan techniczny wielu kontenerów pozostawia wiele do życzenia, dlatego część mieszkańców remontuje je na własną rękę. Zięć ocieplił ściany, pomalował, założył rynny – wszystko na własny koszt. Od gminy ani złotówki nie dostaliśmy – opowiada kolejna mieszkanka. One podlegają przeglądom technicznym, pracom konserwacyjnym. Nie ma zagrożenia bezpieczeństwa – zapewnia Anna Płazińska.

Każdy z mieszkańców osiedla marzy o prawdziwym mieszkaniu w bloku, ale na razie nie ma na to szans. Gmina planuje budowę kolejnych budynków socjalnych, jednak nie wcześniej niż za kilka lat. Oby tylko duńskie kontenery wytrzymały próbę czasu.

Barbara Jaworska