Mimo że na udział w pikiecie zdecydowała się garstka przeciwników GMO, samo ich pojawienie się pod Iglicą wywołało zdecydowaną reakcję służb. Sprzeciw ochroniarza nie zniechęcił jednak manifestantów. W końcu na odsiecz służbom porządkowym przybyła policja. Stróże prawa okazali się nieczuli na argumenty protestujących. Przeciwnicy GMO nie mieli innego wyjścia - musieli przenieść się za ogrodzenie.
Szczury karmione kukurydzą GMO miały zmienione nerki i wątroby. Człowiek tak bardzo nie różni się od szczura, więc również i my podlegamy tej żywności - tłumaczył Radosław Gawlik.
Przeciwnicy GMO twierdzą, że nad żywnością genetycznie modyfikowaną nikt nie ma żadnej kontroli. Tak naprawdę nigdy nie mamy pewności czy to co jemy jest wolne od GMO. Przeciwnicy upraw i żywności genetycznie modyfikowanej są przekonani, że jest to niezdrowe i pełne toksyn oraz pestycydów.
Poza szkodliwością dla zdrowia produkty genetycznie modyfikowane są też niebezpieczne dla gospodarki - twierdzą uczestnicy pikiety.
Nic nie wskazuje na to, że argumenty uczestników pikiety przekonały obecnych kilkaset metrów dalej ministrów. Szef polskiego resortu rolnictwa od nas dowiedział się o demonstracji.
Deklaruję się jako przeciwnik GMO i zapraszam do szerokiej dyskusji na ten temat w unijnym gronie - powiedział Marek Sawicki.
Marcin Rosiński