Budowę 1 maja 2004 roku rozpoczynali premierzy Czech, Polski i Niemiec. Czesi dali na nią 2,5 miliona, Niemcy 13 mln euro. To głównie im zależało na budowie trasie łączącej oba kraje. Polacy, a przede wszystkim mieszkańcy „Worka Turoszowskiego” również mieli skorzystać. Przeciwnicy drogi przekonywali, że stracą na niej porty w Świnoujściu i Szczecinie, bo tiry z południa Europy dzięki niej dojadą do niemieckich autostrad i portów.
Przekazane przez Czechów i Niemców pieniądze leżały na koncie Dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego. Kiedy po 4 latach dolnośląski samorząd rozpisał przetarg na budowę, okazało się, że jest ich za mało.
Wtedy podjęto decyzję o budowie drogi bez mostu.
Pierwszy raz cos takiego widzę – dziwił się kilka miesięcy temu poseł Bartosz Arłukowicz.
Na budowę mostu po pierwsze nie było pieniędzy, po drugie Polski rząd uparł się, że trzeba wymienić noty dyplomatyczne, w których będą określone warunki jego finansowania i użytkowania. Niemcy twierdzili, że nie są one potrzebne. Sprawa ustalania not trwała ok. 2 lat.
Co dokładnie jest w notach dyplomatycznych, tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że Niemcy, którzy dali już 13 mln euro na budowę drogi w Polsce, zapłacą też za most. Ile? Prawdopodobnie kilkanaście mln złotych. Dokładną kwotę poznamy po przetargu budowlanym.
Albert Bystroński