WSCHÓD - Na pomoc kresowym mogiłom

 
 
 
...
 
 
zamknij [x]

Wiadomość została wysłana.

 
  • *
  • *
  •  
  • Pola oznaczone * są wymagane.
Masz kłopoty z odtwarzaniem?
Pomoc

W tym roku na spotkanie z polską historią nie wyjechali młodzi Dolnoślązacy. Wirus pokrzyżował wiele planów, ale nie pozbawił ich wrażliwości. W zaostrzonym reżimie sanitarnym na Kresy wyruszyli dorośli wolontariusze, którzy dotychczas  wspierali dolnośląskich uczniów, podczas prac przy porządkowaniu polskich nekropolii. Decyzję o tegorocznym wyjeździe w warunkach pandemii, podjęli przede wszystkim potomkowie Kresowian, ludzie, dla których zawsze  ważna jest łączność z Ojczyzną przodków. 

Czekali na nich nasi Rodacy, którzy od wielu miesięcy nie mają żadnego kontaktu z Macierzą, czekali również Ukraińcy, którzy przez lata trwania tej Akcji zdążyli zaprzyjaźnić się z wolontariuszami z Polski. Trzeba było spośród stu pięćdziesięciu nekropolii, wybrać te najcenniejsze, które ucierpiałyby najbardziej, wskutek przerwania prac. Zabytkową nekropolią w Buczaczu opiekowali się dotychczas uczniowie zespołu Szkół w Borowie. Przez osiem lat wykarczowali puszczę, która wyrosła na historycznych grobach.

Cmentarz ten został założony w 1832 roku. Najcenniejszą budowlą jest tutaj kaplica dwóch księży z rodu Potockich – Kajetana i Pawła . Po zakończeniu drugiej wojny światowej  i wyjeździe naszych Rodaków z Buczacza, miejsce to popadło w zapomnienie. Zniszczono kaplicę i wiele historycznych pomników, ale cmentarz ocalał. Od 11 lat strażnikiem tej jednej z najstarszych na Podolu, nekropolii, jest ksiądz Dariusz Piechnik.

Na ziemi Buczackiej położony jest Jazłowiec. Od sześciu lat uczniowie i nauczyciele z Bolesławca, odtwarzają historyczną nekropolię, położoną w pobliżu zniszczonego kościoła. Była to jedna z największych warowni Pierwszej Rzeczypospolitej broniąca dostępu Turkom i Tatarom na Podole. Piętnastowieczny zamek i zabytkowy kościół popadły w ruinę. Część zabudowań klasztornych administrowana jest przez Siostry Niepokalanki, które po latach wygnania powróciły do Jazłowca. Cmentarz, dzięki polskim wolontariuszom, powoli odzyskuje swój dawny wygląd.

Najdalej wysuniętą na wschód miejscowością, do które w tym roku dotarli wolontariusze z Dolnego Śląska, był Koziatyn, w województwie winnickim. Dziesięć lat temu odtworzono tutaj część historycznej nekropolii, która została zniszczona przez bolszewików w 1937 roku. Wówczas wysadzono również w powietrze koziatyński kościół. Świątynię udało się odbudować jeszcze w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Odnalezione pomniki przykryte były warstwą gruzu. To miejsce otaczane jest od dawna, szczególną troską. W Koziatynie żyje wielu ludzi z polskim rodowodem. Działa tu od kilkunastu lat zespół „Podolski Kwiat”, którego uczestnicy pielęgnują ojczysty język i pamiątki polskiej historii.  W tym roku, wśród porządkowanych najcenniejszych nekropolii znajdzie się również cmentarz w Zbarażu.  

Od sześciu lat przyjeżdżają tu, uczniowie z Wrocławia, urzeczeni legendą księcia Jeremiego Wiśniowieckiego, który ocalił miasto przed Turkami i Tatarami. Na starej nekropolii, przez lata wyrósł las. Z wykarczowanych zarośli wyłoniło się prawdziwe muzeum sztuki cmentarnej. O to wyjątkowe miejsce zaczynają dbać również miejscowi mieszkańcy Włączyły się również władze Zbaraża, dzięki umowie partnerskiej z dolnośląskim miastem Bolesławiec.