Cerkiew na granicy

 
 
 
...
 
 
zamknij [x]

Wiadomość została wysłana.

 
  • *
  • *
  •  
  • Pola oznaczone * są wymagane.
Masz kłopoty z odtwarzaniem?
Pomoc

Wspólnota Starowierców w Mińsku liczy około dwóch tysięcy wiernych, w większości emigrantów lub ich potomków z obwodu witebskiego i homelskiego. I nie ma świątyni z prawdziwego zdarzenia. Jeszcze 20 lat temu, gdy do „starej wiary” przyznawał się co dziesiąty jej wyznawca, nie było z tym problemu. Ludzie spotykali się na modlitwy w domu nastawnika Aleksandra Biełowa. Teraz wszyscy chętni nie mogą się pomieścić na nabożeństwie. Dlatego już sześć lat nastawnik i komitet cerkiewny stara się o wybudowanie molenny w stolicy Białorusi. Molennę już znaleźli. Stoi między białoruskimi i litewskimi słupami granicznymi w rejonie ostrowieckim. Jeszcze na początku XX wieku ta świątynia służyła bardzo licznej tu wspólnocie Starowierców. Obok cerkwi powstał cmentarz, na którym grzebano wiernych z Podolców, Kamieliszek, Michajliszek i Daliniszek. Idylla skończyła się, gdy po zakończeniu II wojny światowej między Litwą i Białorusią ustawiono słupy graniczne i przeciągnięto kolczaste druty. Mieszkańcy wsi położonych w ścisłej strefie przygranicznej zostali wysiedleni. Ten sam los spotkał Starowierców. Co gorsza – granica państwowa podzieliła parafię: świątynia, cmentarz i część wiernych zostało po stronie białoruskiej, niemal połowa parafian po stronie litewskiej. Od kilkudziesięciu lat opuszczona świątynia niszczeje. Nieznani sprawcy rozszabrowali ikonostas, sprzęty liturgiczne, książki do nabożeństwa, ikony. Starowiercy odwiedzają cmentarz i molennę tylko raz w roku – 15 maja w dzień święta Podniesienia Pańskiego. Modlą się na grobach najbliższych, spotykają znajomych, spożywają posiłek. Starowiercy z Mińska pomyśleli, że trzeba przewieźć niszczejącą świątynię spod granicy do Mińska. Korzyść będzie podwójna: uratuje się zabytek, który dalej będzie służyć jako świątynia. Aleksandr Biełow uzyskał na to zgodę zwierzchnika Starowierców w Litwie – Grigorija Bojarowa oraz konserwatora zabytków. Pozostała wydawałoby się drobnostka – znalezienie placu w Mińsku, na którym stanęłaby molenna. Na początku miejscy urzędnicy zbywali Biełowa, potem zaproponowali przeniesienie świątyni do… skansenu architektury drewnianej pod Mińskiem. Cerkiew stałaby się własnością muzeum, które mogłoby ją użyczać Starowiercom na modlitwy. Aleksander Biełow nie mógł się zgodzić na takie rozwiązanie, a innego miejscy urzędnicy nie proponują. Spokojni i opanowani zazwyczaj Starowiercy zaczęli szukać pomocy we wszelkich możliwych urzędach, organizacjach i instytucjach. O jawnej niesprawiedliwości jaka ich dotyka opowiadali dziennikarzom, obrońcom praw człowieka. Napisali nawet do prezydenta Aleksandra Łukaszenki – wszystko na próżno 15 maja jak co roku molenna i cmentarz na granicy litewsko-białoruskiej ożyją. Spotkają się dawni sąsiedzi teraz mieszkający w Litwie i Białorusi, pomodlą się na grobach przodków, zjedzą wspólny posiłek. Wspólnie będą radzić, jak uratować ich świątynię przed urzędniczą znieczulicą i całkowitym zniszczeniem.