Męczennik za wiarę

 
 
 
...
 
 
zamknij [x]

Wiadomość została wysłana.

 
  • *
  • *
  •  
  • Pola oznaczone * są wymagane.
Masz kłopoty z odtwarzaniem?
Pomoc

Reportaż przybliży sylwetkę św. Męczennka Maksyma Gorlickiego, świętego kanonizowanego przez Polski Autokefaliczny Kościół prawosławny. Mija właśnie 100. rocznica jego śmierci i 20. kanonizacji. Urodził się w rodzinie wyznania greckokatolickiego. Zmuszony do rezygnacji (z powodu słabych wyników) z nauki w gimnazjum w Nowym Sączu, wstąpił początkowo do klasztoru bazyliańskiego w Krechowie, a następnie, rozczarowany jego poziomem duchowym, dokonał konwersji na prawosławie i został posłusznikiem w Ławrze Poczajowskiej. Za radą arcybiskupa wołyńskiego Antoniego opuścił jednak monaster, ukończył prawosławne seminarium duchowne w Żytomierzu, ożenił się i został wyświęcony na kapłana. Z własnej woli włączył się w organizowaną przez arcybiskupa Antoniego akcję propagowania prawosławia wśród galicyjskich grekokatolików. Objął parafię w Grabie, gdzie mieszkańcy przeszli na prawosławie z powodu zatargu z miejscowym greckokatolickim proboszczem.

Swoją działalność duszpasterską prowadził w okresie, gdy władze austriackie, zaniepokojone zaostrzającymi się stosunkami z Rosją i przewidujące wybuch wojny z tym państwem, ponownie przystąpiły do zwalczania ruchu moskalofilskiego w Galicji. Jednym ze środków ograniczania propagandy prorosyjskiej było uznanie za nielegalną działalności duszpasterskiej duchownych prawosławnych wyświęconych w Rosji. Mimo tego zakazu ks. Sandowicz prowadził taką działalność w Grabie i okolicznych miejscowościach, za co był kilkakrotnie karany grzywną i aresztem.

W marcu 1912 r. został zatrzymany razem z innym prawosławnym duchownym, ks. Ignacym Hudymą, i oskarżony o szpiegostwo i dążenie do oderwania Galicji od Austro-Węgier. Proces wymienionych kapłanów, jak również rusofilów Semena Bendasiuka i Wasyla Kołdry, w założeniach władz austriackich miał ostatecznie zakończyć działalność moskalofilów. Zakończył się jednak wyrokiem uniewinniającym, a kampania propagandowa zorganizowana wokół niego przy wsparciu finansowym Rosji sprawiła, że nie odegrał zamierzonej roli.

Po wybuchu I wojny światowej ks. Maksym Sandowicz został ponownie aresztowany i 6 września 1914 r. rozstrzelany bez wyroku sądowego w czasie nowej fali represji wobec podejrzanych o sympatie prorosyjskie. Słowa wypowiedziane przez niego w chwili śmierci: Da żywet Świata Ruś i prawosławie! wkrótce wydały owoce. Okazały się duchowym testamentem naszego narodu. Bez Golgoty nie byłoby Zmartwychwstania. Gdyby nie ta śmierć, to pewnie długo trzeba by było czekać na powrót wiernych do prawosławia.

Te słowa, do dziś różnie komentowane, i wielka odwaga w chwili śmierci sprawiły, że został świętym. Dla jednych słowo ruski oznaczało kogoś duchowo wywodzącego się z Rusi Kijowskiej, inni wykorzystywali je politycznie i dopatrując się ścisłych związków z Moskwą.