• Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Wersja do druku
  • -AA+A

Łepkowska: „Na dobre i na złe” to od początku serial misyjny

08:04, 07.11.2019
Łepkowska: „Na dobre i na złe” to od początku serial misyjny

fot. TVP
fot. TVP

Podziel się:   Więcej
Oglądaj „Na dobre i na złe” w TVP VOD



7 listopada 1999 roku na antenie TVP2 wyemitowano pierwszy odcinek „Na dobre i na złe”. Serial od razu pokochały miliony widzów! Wystąpiły w nim największe gwiazdy polskiego kina, a produkcja zdobyła m.in. 19 Telekamer.

Dlaczego po 20 latach widzowie wciąż chcą oglądać przygody lekarzy z Leśnej Góry? – Ten serial ma wciąż wiele świeżości w sobie, może dzięki temu, że ci pacjenci, którzy do Leśnej Góry przyjeżdżają, są zawsze nową opowieścią, nową historią i oni sprawiają, że ten serial jest wciąż nowy i świeży – podkreśla Ilona Łepkowska.

Scenarzystka zwraca również uwagę na misję serialu, który od lat uczy ludzi m.in. medycznej profilaktyki. – Dla mnie ten serial jest misyjny jeszcze z innego powodu. Zawsze uważałam, że te sytuacje ostateczne, przed którymi stawali często nasi bohaterowie, czyli np. takie graniczne momenty przed trudną operacją, która nie wiadomo, czy się powiedzie i czy ci ludzie się jeszcze spotkają, skłaniały do tego, żeby sobie powiedzieć jakieś ważne rzeczy, które dotąd w ich życiu nie były wypowiedziane – mówi Łepkowska.

Odwiedź serwis specjalny serialu!
Aby serial medyczny był autentyczny, wymaga też zaangażowania licznego grona ekspertów. – My nie jesteśmy środowiskiem medycznym, w związku z czym musimy mieć bardzo dobrych konsultantów medycznych, którzy są z nami cały czas – tłumaczy producent filmowy Stanisław Szymański.

Chodzi o to, aby prawdziwi lekarze nie załamywali rąk, patrząc na serial. – Ważna jest prawda ekranu, żeby to się opowiadało, żeby miało swoje tempo, ale oczywiście nie może być tak, że jak jakiś lekarz usiądzie przed ekranem, spojrzy, to się załamie i pomyśli: „Boże, co oni tam robią?!”. Tak być nie może – śmieje się Kordian Piwowarski, reżyser.

zobacz również

    brak informacji