Wiadomość została wysłana.
– Co ja miałem zrobić? Chłopaki mi robotę przywalili, cały czas tu się kręci Robert, zaraz matka przyjdzie, to już w ogóle spokoju nie będzie! – wylicza Krzysiek. Tymczasem dzwoni Marta z informacją, że zwolnił się termin wizyty lekarskiej i mogą przyjść już jutro. Małecki jednak uważa to za stratę czasu.
– Ty miałaś badania, wszystko jest w porządku, ze mną wiadomo, że wszystko jest elegancko. A teraz kończę, bo muszę podatki liczyć! – wykrzykuje do telefonu.
Rozmowie przysłuchuje się Witek, który postanawia przekonać Krzyśka, że wizyta u lekarza wcale nie jest takim złym pomysłem.
– Pogadajmy jak faceci: lata swoje robią, rozumiesz, i może te twoje, wiesz, nie są już tak sprawne... – tłumaczy.
– Może u was, na wieczorkach w Rucianem, rozmawiacie o swoich plemnikach, ale tutaj, w Warszawie, to jest duże naruszenie. Naruszenie wszystkiego! – stanowczo odpowiada Krzysiek.