Wiadomość została wysłana.
Świetne dialogi, gwiazdorska obsada, historie z życia wzięte – nic więc dziwnego, że „rodzinka.pl” od ponad 9 lat bije rekordy popularności. Pierwsze trzy lata kręcenia produkcji opierały się na kanadyjsko-francuskim formacie. Było do dokładne odzwierciedlenie oryginału i dopiero po tym czasie producenci serialu uzyskali zgodę na autorskie stworzenie kolejnego sezonu. – Śmieszne jest trochę to, że my przeskoczyliśmy oryginał. Tam już wszyscy się zmęczyli i trochę wyczerpali tą produkcją, że najpierw przestali kręcić, potem przestali pisać. Nasza polska wersja była tą wersją, która szła w świat i na podstawie tej wersji ten format był sprzedawany w innych krajach – tłumaczy Małgorzata Kożuchowska.
Jak natomiast wyglądało nagrywanie pierwszych odcinków? Obok zawodowych aktorów na planie pojawiło się przecież trzech młodych chłopców, którzy z aktorstwem mieli wówczas niewiele wspólnego. W momencie rozpoczęcia zdjęć najmłodszy członek ekipy, Mateusz Pawłowski, czyli serialowy Kacperek, miał zaledwie 7 lat.
– To jest jeden z nielicznych seriali, gdzie pokolenia mówią językiem charakterystycznym dla wieku. Reżyser i producentka dali wolność tym najmłodszym aktorom, którzy nie mieli doświadczenia, do tego, żeby stworzyli bardzo wiarygodne postaci, w które uwierzą też rówieśnicy. Dlatego też nasz widz, odbiorca jest bardzo zróżnicowany wiekowo, ta publiczność jest bardzo szeroka – wyjaśnia Kożuchowska.
Komedia, kino familijne, może czasem dramat? Niełatwo przyporządkować tę produkcję do jednego gatunku. – Obecnie ten serial wymyka się jednoznacznym ocenom, co to jest za gatunek. Nie jest to rodzaj sitcomu, często w tej pozornie lekkiej formie poruszaliśmy bardzo poważne tematy – tłumaczy serialowy Ludwik Boski.