• Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Wersja do druku
  • -AA+A

Możdżer o filmie „Ikar…”: dla jazzmanów to pozycja obowiązkowa

22:06, 28.02.2020
  PAP
Możdżer o filmie „Ikar…”: dla jazzmanów to pozycja obowiązkowa

Zmarły w 1973 r. w wieku 29 lat Mieczysław Kosz jest postacią znaną wśród miłośników jazzu. Ten niewidomy pianista, mistrz improwizacji, niewiele po sobie zostawił: jedną płytę oraz dwie kompilacje różnych utworów, które nagrał dla radia i telewizji. Pozostała jednak legenda. Jako najmłodszy muzyk i pierwszy Polak wygrał najbardziej prestiżowy festiwal jazzowy w Montreux, grał w paryskich klubach jazzowych, występował w najlepszych salach koncertowych. Był podziwiany przez największych muzyków i publiczność. Jak większość ludzi wybitnych, musiał walczyć z wewnętrznymi demonami i samotnością.

Biografia niewidomego muzyka zachwyciła reżysera Macieja Pieprzycę. Podjął się on nakręcenia filmu za namową Piotra Adamczyka, który podsunął mu książkę o życiu Kosza „Tylko smutek jest piękny” Krzysztofa Karpińskiego. Po sukcesie obrazu "Chce się żyć", Pieprzyca znów w swojej produkcji główną rolę powierzył Dawidowi Ogrodnikowi. Wcielenie się w niewidomego muzyka przyniosło aktorowi na festiwalu w Gdyni Złotego Lwy w kategorii najlepsza pierwszoplanowa rola męska.
Nieoceniony wkład w stworzenie „Ikara” wniósł Leszek Możdżer. Ten jeden z najwybitniejszych polskich muzyków jazzowych, pianista i kompozytor odpowiadał za muzykę do filmu. Jego pracę wyróżnioną nagrodą w Gdyni.

– Gdy zaczynałem swoją przygodę z jazzem, ludzie będący w temacie zwracali mi uwagę na Kosza – wspomina Możdżer. –Dosyć szybko usłyszałem to nazwisko. Kiedyś wreszcie udało mi się upolować jego płytę w jakimś antykwariacie. Wokół Kosza panowała atmosfera wtajemniczenia, koniecznie trzeba było cokolwiek o nim wiedzieć. Z tego, co zdążyłem się zorientować, była to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto zabierał się do grania jazzu solo na fortepianie. Spędziłem wiele godzin na słuchaniu jego muzyki i dziwiłem się, że jest jej tak niewiele. Dopiero podczas przygotowań do filmu „Ikar...” zrozumiałem, że Kosz był swoistą kometą, która rozbłysnęła jasnym, krótkim światłem i od razu znikła. W latach 90. nie było w obiegu praktycznie żadnych informacji na jego temat.

Kiedy Pieprzyca przyszedł do Możdżera z gotowym scenariuszem, wirtuoz bardzo zapalił się do tego projektu. Mimo że jego kalendarz był już całkowicie wypełniony, zgodził się przygotować warstwę muzyczną filmu. Uwspółcześnił utwory wykonywane przez Kosza. Do filmu dostało się około 30 proc. pracy Możdżera, odrzucone materiały znajdziemy na soundtracku.
„Ikara. Legenda Mietka Kosza” (fot. materiały prasowe)
Interesująco wyglądała współpracy między Ogrodnikiem a Możdżerem. Aktor poprosił muzyka, by ten wysłał mu swoje interpretacje filmowych utworów i nagrania siebie, kiedy gra - z różnych kamer, z różnych ujęć, tak aby mógł oddać wiarygodnie jego grę.

Możdżer zaliczył też w epizod aktorski. W filmie pojawia się przewrotna scena, w której Ogrodnik uczy go, jak lepiej zagrać „Summertime”. – Rola była dosyć prosta, bo musiałem tylko podnieść klapę, ponaciskać na klawisze oraz powiedzieć: „Dzień dobry, panie prezesie” – opowiada jazzman.
źródło: PAP