• Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Wersja do druku
  • -AA+A

Sołtys w spódnicy - rozmowa z Elżbietą Romanowską

09:00, 26.09.2016
Sołtys w spódnicy - rozmowa z Elżbietą Romanowską Po występie w „Tańcu z gwiazdami” nie wyobraża sobie życia bez ćwiczeń. Regularnie trenuje i planuje wziąć udział w ekstremalnym biegu z przeszkodami. Czekają ją także wyzwania na planie serialu „Barwy szczęścia”.

Po występie w „Tańcu z gwiazdami” nie wyobraża sobie życia bez ćwiczeń. Regularnie trenuje i planuje wziąć udział w ekstremalnym biegu z przeszkodami. Czekają ją także wyzwania na planie serialu „Barwy szczęścia”.

fot. Artrama
fot. Artrama

Podziel się:   Więcej
Zagra w nim Aldonę, pierwszą miłość Borysa, która po latach ponownie zapuka do jego drzwi. To będzie wyjątkowy duet!
Jaką osobą jest Aldona, którą zagrasz w „Barwach szczęścia”?

Aldona musi radzić sobie w życiu sama. Jest rozwódką, wychowuje kilkuletniego syna, zajmuje się gospodarstwem, a do tego pełni funkcję sołtysa we wsi, w której mieszka. Wie, że jeśli nie weźmie spraw w swoje ręce, nikt jej nie pomoże. Sprawia wrażenie twardej, niezależnej kobiety, ale w rzeczywistości to krucha istota, która pragnie miłości i oparcia od ukochanego mężczyzny.

Czy Borys jest dobrym kandydatem na partnera życiowego?

Nasi bohaterowie znają się sprzed lat - Aldona jest pierwszą miłością Borysa (Jakub Wieczorek – przyp. aut.). Gdy ich drogi ponownie się skrzyżują, okaże się, że uczucia nie wygasły. To spotkanie namiesza w ich życiu, ale pojawi się pytanie, czy nastąpiło w odpowiednim momencie. Czy nie jest trochę za wcześnie? Na odpowiedź będziemy musieli poczekać. Do tego czasu dużo się wydarzy, Aldona i Borys stworzą interesujący duet. Jeśli trzeba, moja bohaterka potrafi pokazać charakter. Grzelak będzie zdziwionym tym, co zobaczy i usłyszy.

Jak oceniasz szanse na to, że stworzą udany związek?

Aldona pojawi się, żeby ubarwić życie Borysa, który niedawno rozstał się tuż przed ołtarzem, w atmosferze wielkiego skandalu, ze swoją partnerką Grażyną (Ewa Konstancja Bułhak - przyp. aut.). Jego bliscy bali się o niego - spodziewali się, że nie da sobie z tym rady, że zacznie topić smutki w alkoholu. Tymczasem okaże się, że zawód miłosny postanowi uleczyć nową miłością. Może to będzie impuls, który spowoduje, że Borys wróci do Grażyny, a może zostanie z Aldoną? Możliwości jest sporo, zobaczymy, w którą stronę to się obróci.

Miałaś wcześniej okazję pracować z Jakubem Wieczorkiem, czyli serialowym Borysem, czy to wasze pierwsze spotkanie zawodowe?

Pracujemy ze sobą po raz pierwszy. Obawiałam się trochę tego spotkania, bo nasi bohaterowie stworzą intymną relację. Zawsze w takich sytuacjach zastanawiam się, czy między mną a aktorem, który gra mojego serialowego partnera, wytworzy się chemia. Gdy panuje dobra atmosfera, realizowanie kolejnych scen idzie sprawnie, bez niepotrzebnego stresu. Okazało się, że nadajemy z Jakubem na podobnych falach, dobrze się dogadujemy. Borys i Aldona to nieobliczalna para, nie wiadomo co z tej mieszanki wyniknie (śmiech).

Gdy umawialiśmy się na rozmowę, mówiłaś że masz dzisiaj trening. Wyleczyłaś już kontuzję, której nabawiłaś się podczas występów w „Tańcu z Gwiazdami?

Nie trenowałam ponad miesiąc. Miałam naderwany mięsień dwugłowy uda, musiałam dać odpocząć nodze. Po występie w „Tańcu z gwiazdami” zakochałam się w ruchu - nie wyobrażam sobie teraz życia bez ćwiczeń. Dlatego bardzo się ucieszyłam, gdy mój rehabilitant Maciek w końcu pozwolił mi do nich wrócić. Na razie powoli wdrażam się do treningu, żeby nie przeciążyć kontuzjowanego mięśnia. Pewnie we wrześniu lub w październiku zapiszę się na zajęcia tańca, bo bardzo za nim tęsknię. Połączę to z przygotowaniami do nowego spektaklu Teatru Polonia, w którym będę między innymi stepowała. Bardzo się cieszę, że czeka mnie takie wyzwanie.

Kiedy premiera?

We wrześniu zaczeliśmy próby, a premiera odbędzie się dwudziestego grudnia. Tytuł roboczy naszego spektaklu to „Lekcja stepowania”. Odpowiednie buty już mam; od jakiegoś czasu gram w spektaklu „Siostrunie”, gdzie mamy krótką scenkę ze stepowaniem.

Jaką formę aktywności fizycznej wybrałaś? Trenujesz na siłowni? Biegasz?

Znalazłam super trenera personalnego, który prowadzi ze mną zajęcia ogólnorozwojowe. Mam treningi cztery razy w tygodniu, z czego trzy odbywają się na siłowni. Nie dźwigam ciężarów, robię za to brzuszki, pompki, ćwiczę z piłką. Mój trener kieruje się w życiu filozofią, która bardzo mi odpowiada. Mamy umowę, że gdy podczas treningu powiem, że nie dam rady albo nie mogę, muszę robić za karę dwadzieścia pompek (śmiech).

Dostałaś już karę?

Raz bezwiednie, podczas wykonywania jakiegoś ćwiczenia, zdarzyło mi się powiedzieć, że nie dam rady i musiałam zrobić serię pompek. Podczas każdego treningu przekraczam kolejne granice. Wydaje mi się, że nie mogę zrobić więcej, a zawsze okazuje się, że jednak się da. Robię kroczek za kroczkiem i idę do przodu. Lubię wyznaczać sobie w życiu cele, a potem dążyć do ich realizacji. W najbliższych planach mam wzięcie udziału w Runmaggedonie.

Przybliżysz czytelnikom, czym jest Runmaggedon?

W skrócie to ekstremalny bieg z przeszkodami. Trzeba przeskakiwać, wspinać się, a nawet czołgać w błocie czy przeprawiać przez rów z wodą i biec dalej. Rozmawiałam z ludźmi, który brali udział w Runmaggedonie. Zgodnie twierdzą, że satysfakcja na mecie jest ogromna. Nie ma znaczenia miejsce, które się zajmie, chodzi o podjęcie wyzwania i pokonanie własnych słabości. To sprawia, że człowiek się nakręca i chce więcej. We wrześniu, październiku, listopadzie czy przyszłym roku – termin nie ma znaczenia, zrobię to! Treningi sprawiają, że mam więcej energii i siły do życia. Wstaję rano i z zapałem zabieram się do działania, w mojej głowie ciągle pojawiają się nowe pomysły. Po co chudnąć z Chodakowską, skoro można z Romanowską! (śmiech).

Rozmawiał: Kuba Zajkowski